Takiego sformułowania użył w swoim liście prof. Bogusław Liberadzki, eurodeputowany, poprzednio poseł na Sejm kilku kadencji i minister transportu w kilku rządach.
Ten list, tym bardziej zasługuje na uwagę ze względu na to, że Bogusław Liberadzki jest członkiem Komisji Transportu I Turystyki europejskiego parlamentu i spotyka się z licznymi pytaniami, o to, co dzieje się na polskiej granicy wschodniej, będącej jednocześnie granicą UE.
Poniżej treść listu
Bruksela, 28 stycznia 2008
Sz.P.
DonaldTusk
Prezes Rady Ministrów
Zwracam się do Pana Premiera w sprawie sytuacji na przejściach granicznych, dzieląc się swoimi refleksjami z Parlamentu Europejskiego jako członek Komisji Transportu i Turystyki, do którego docierają opinie, także prośby przewoźników.
Panie Premierze - niech mi wolno będzie wyrazić duże zaniepokojenie stanem rzeczy i niezbyt wciąż jasną perspektywę rozwiązania. Tysiące ciężarówek przez wiele dni stoi w kolejkach, a kierowcy przebywają w prymitywnych warunkach, o czym Pan dobrze wie. Sytuacja ta przynosi straty polskim eksporterom - podważamy ich wiarygodność rynkową i narażamy na szkody gospodarcze. Pozostaje realne zagrożenie dla działalności importerów. Załamał się na polskich granicach europejski łańcuch logistyczny. Narażamy na straty także inne państwa, w tym członkowskie Unii. Nasz kraj może ponieść znaczący uszczerbek na swojej reputacji. Rząd Pana Premiera był powitany z dużym zadowoleniem jako wspierający przedsiębiorców, przyjazny ludziom oraz proeuropejski i sprawny. Wizerunek ten jest zagrożony, ponieważ celnicy są funkcjonariuszami państwowymi, a Polska przyjęła na siebie konkretne zobowiązania wstępując do Unii Europejskiej i do układu z Schengen.
Najbardziej narażone na szkody są jednak firmy transportowe i logistyczne, dla których czas to pieniądz (dosłownie) oraz reputacja rynkowa - dostawa on time ładunków. Przewoźnicy już ponieśli i nadal ponoszą wymierne straty finansowe. Nawet gdyby już wczoraj sytuacja unormowała się, to potrzeba dużo czasu na odprawienie wielu tysięcy oczekujących ciężarówek, a kolejne także będą przybywać. Każdy dzień przedłużania stan bardzo pogarsza i oddala perspektywy normalizacji.
Jestem zaniepokojony pojawiającymi się opiniami, że rząd polski nie wywiązuje się z umów międzynarodowych dotyczących obsługi ruchu granicznego i dokonywania odpraw celnych. Wyrażane są opinie o bierności, niejasnym podziale odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy. Strajki różnych grup zawodowych nie są zdarzeniami nadzwyczajnymi, są znane wszystkim wolnym państwom i społeczeństwom. Sektor transportu międzynarodowego jest zbyt wrażliwy gospodarczo, społecznie i politycznie na tak długotrwałe zatrzymanie.
Panie Premierze, zwracam się do Pana osobiście z apelem o pilną i skuteczną reakcję. Proszę wesprzeć swoimi decyzjami gospodarkę, przedsiębiorców, ulżyć nadzwyczaj ciężkiej doli tysięcy kierowców mieszkających w kabinach ciężarówek na drogach, ulżyć innym użytkownikom dróg dziś zablokowanym przez oczekujące pojazdy. Strajk funkcjonariuszy państwowych nie może zatrzymać ruchu w znacznej części Europy.
/Prof. dr hab. Bogusław Liberadzki/