Czy „czerwona tabletka” otworzy oczy Szefowi SC, czy też niebawem dojdzie do kolejnego paraliżu kraju?
Takie pytanie zadają funkcjonariusze służby celnej swojemu szefowi Jackowi Kapicy po ostatnich konsultacjach w jakich uczestniczyli na temat projektowanej „
zmiany ustawy o zmianie ustawy o Służbie Celnej”.
-
Wyjechali z niczym – czytamy w komunikacie, jaki trafił do redakcji podpisanym przez Sławomira Siwego, przewodniczącego ZZ Celnicy PL -
gdyż Ministerstwo Finansów zdaje się nie rozumieć podstawowych zasad funkcjonowania formacji mundurowej, jaką jest Służba Celna. Zaproponowane przez Pana Jacka Kapicę rozwiązania celnicy oceniają jednoznacznie:
„
Na kaganiec nakłada się kolczatkę. Dziś jesteśmy tylko psem na łańcuchu, a za chwilę będziemy już bezpośrednio przykuci do budy i powinniśmy się cieszyć i nie szczekać, że mamy w ogóle co jeść, że do miski wrzucili nam jakiś ochłap”(to cytat z forum celnicy.pl)
Krótko mówiąc przygotowywana reforma nie zawiera wszystkich koniecznych zmian. Przewiduje wprawdzie większą profesjonalizację służby. Funkcjonariusze mają być w pełni dyspozycyjni wobec państwa, mają być gotowi do interwencji w każdym miejscu w Polsce a nawet poza granicami.
Będą też ponosili większą odpowiedzialność. Do wykonywania zadań muszą być zdrowi, sprawni, doskonale wykształceni, muszą również posiadać rozległą wiedzę z wielu dziedzin.
Nad prawidłowym wykonywaniem zadań będzie czuwać tajna Inspekcja Wewnętrzna o prawie nieograniczonych możliwościach inwigilowania i kontrolowania funkcjonariuszy - czytamy dalej.
Słabe strony reformy zdaniem celników
Niestety reforma zawiera wiele słabych stron. Nie przewiduje koniecznego odpolitycznienia struktury, nie wzmacnia dostatecznie pozycji Szefa Służby Celnej, nadal nie przewiduje się utworzenia „sztabu generalnego”.
Największą wadą jest całkowite lekceważenie czynnika ludzkiego. Służba Celna oprócz uprawnień, budynków i sprzętu do kontroli potrzebuje jeszcze funkcjonariuszy. Już dzisiaj doświadczeni funkcjonariusze odchodzą ze służby. Wprawdzie chętnych do służby nie brakuje, ale jest poważny problem, aby po kosztownym szkoleniu utrzymać ich w służbie.
Bez odpowiedniego wynagrodzenia i nadania uprawnień pozafinansowych nikt nie zbuduje skutecznej i stabilnej Służby Celnej. Naszego Państwa nie stać po prostu na to, aby zaproponować wynagrodzenie konkurencyjne wobec gospodarki. Może jednak ludzi związać ze Służbą przywilejami, takimi jak np. wcześniejsze emerytury. Nic też nie nadaje się lepiej do teorii „kija i marchewki” przy zwalczaniu korupcji.
Czy konkurencyjność na rynku pracy zapewni, oferowane w reformie, 25% wysługi lat po 25 latach służby, dodatkowe 10 dni urlopu i sowita nagroda jubileuszowa po 45 latach służby w pełnej dyspozycyjności państwa? Brak koncepcji szkoleń, ścieżka awansu nadal pozostaje nieodkryta.
Nadto SSC zaproponował przymusowe pozbawienie munduru około 2/3 funkcjonariuszy, co wywołało wrzenie całej formacji. Działania takie są gwarantem powstania totalnego chaosu związanego z rotacyjnością wewnątrz struktury i przechodzeniem celników do wykonywania innych zadań, które są im obecnie obce, zaś ich obecne kwalifikacje pozostaną niewykorzystane. Z pewnością przełoży się to na zmniejszenie wpływów budżetowych.
A jak już reforma zostanie zrealizowana, to Szef Służby Celnej obiecuje, że po 2011 roku możemy liczyć na dalsze przywileje.
- Przygotowana reforma, nie usprawni funkcjonowania Służby Celnej. Przekonanie takie powoduje narastanie niepokojów społecznych – piszą związkowcy w swoim apelu.