Jak poinformował Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej -
W strajku pocztowców uczestniczy około trzech i pół procent pracowników, czyli bierze w niej udział około 3500 na 100.000 pracowników przedsiębiorstwa. W tej grupie jest niespełna 2000 listonoszy.
W całym kraju zamkniętych jest 120 na 4000 urzędów pocztowych. Strajk rozpoczął się o północy. Do odstąpienia od pracy wezwała "Solidarność" działająca w Poczcie Polskiej. Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń o 537 złotych brutto. Władze Poczty proponują 305 złotych brutto.
A jak to wygląda w kraju
W Lublinie...
Zdaniem Elżbiety Mroczkowskiej, rzecznik dyrekcji zarządu Okręgu Poczty Polskiej w Lublinie – „
Wszystkie urzędy pocztowe na Lubelszczyźnie pracują normalnie. Listonosze wyszli w teren, roznoszą korespondencję i świadczenia dla emerytów i rencistów".
Ale jak poinformował
Dziennik Wschodni -
48 listonoszy odmówiło wyjścia w teren. Jeszcze rano urzędy pocztowe w naszym regionie pracowały normalnie. Kilka godzin później sytuacja uległa zmianie.
Marek Kawecki, przewodniczący Komisji Podzakładowej "Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej w Lublinie, nie wyklucza, że strajk przyjmie bardziej drastyczną formę. - Przestaną działać sortownie pocztowe w kraju, paczki i listy nie będą do nas docierały, więc i urzędy w końcu zostaną zamknięte – informuje
Dziennik Wschodni
W Łodzi
-
Udział w strajku zadeklarowało 65 spośród 100 tys. pracowników w całym kraju - mówi Paweł Jędrzejewski, szef łódzkiego sztabu protestacyjnego "Solidarności". -
Nie wiadomo jednak, czy wszyscy do niego przystąpią - pisze
Express Ilustrowany
W Trójmieście
-
Niech strajkują, tylko czemu naszym kosztem! - mówi zdenerwowana Maria Błaszkowska z Gdańska. -
Poczta i bez strajku działa, jakby nikt tam nie pracował. Na polecony z Gdyni do Gdańska czekałam prawie dwa tygodnie.
Podobne problemy z Pocztą ma pan Andrzej z Gdyni, który pomocy szukał w naszej redakcji. Już od miesiąca czeka na paczkę z płytami, które kupił na Allegro. -
Z roku na rok jest coraz gorzej - mówi pan Andrzej. -
Przesyłki idą coraz dłużej, a jeśli chcę dowiedzieć się czegoś o paczce, która do mnie nie doszła, okazuje się, że nikt nie może mi pomóc. Tak naprawdę wcale nie wiadomo, gdzie jest moja przesyłka i kiedy dotrze. Za co właściwie płacę poczcie pieniądze? - pyta zdenerwowany czytelnik
Dziennika Bałtyckiego
Podlasie
W woj. podlaskim strajkują pojedyncze osoby donosi
Gazeta Współczesna.
Na 47 organizacji działających w Poczcie w sporze zbiorowym z pracodawcą jest obecnie siedem. Zrzeszają łącznie około 20 tys. osób (poczta zatrudnia około 100 tys. pracowników).
Szczecin
-
Nie wiemy, ile osób przystąpi do strajku - mówiła wczoraj Krystyna Krzyżewska, przewodnicząca zakładowej „Solidarności” w Szczecinie. -
Myślę, że protestować w ten sposób będą przede wszystkim pracownicy eksploatacji, czyli m.in. listonosze, osoby pracujące przy przeładunku i w urzędowych okienkach. Bo to grupa, która zarabia najmniej. Ogłosiliśmy rozpoczęcie strajku o północy - z poniedziałku na wtorek. Możliwe, że na początku przystąpią do niego duże urzędy, a później dołączą te mniejsze. Zobaczymy, jak się to rozwinie. Każdy pracownik sam zdecyduje, czy przystępuje do protestu - cytuje jej wypowiedź
Kurier szczeciński
Bydgoszcz
-
Podczas protestu przyjdziemy do pracy, ale nie będziemy wykonywać swoich obowiązków. Z pewnością nie przystąpimy do strajku głodowego - zapowiada Paweł Jędrzejewski, wiceprzewodniczący NSZZ "Solidarność” Poczty Polskiej w Bydgoszczy.
Nie wiadomo, ilu pracowników przedsiębiorstwa przyłączy się do akcji. -
Biorąc pod uwagę wyniki niedawnego referendum, w strajku może wziąć udział 50-60 procent pocztowców. Mogą się do nas przyłączyć kolejne osoby - mówi Paweł Jędrzejewski.
Strajkujący nie dostaną wypłaty – informuje
Gazeta Pomorska powołując się na rzecznika prasowego Poczty Polskiej Zbigniewa Baranowskiego, który mówi, że strajk jest nielegalny, a wszyscy pracownicy, którzy wezmą w nim udział, nie otrzymają wynagrodzenia za czas strajku.