11 czerwca w południe kierowcy w całym kraju na godzinę zatrzymają swoje ciężarówki na poboczach i przydrożnych parkingach – zapowiedziało Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Zaprotestują w ten sposób przeciwko nowelizacji ustawy o drogach publicznych, która nałoży na nich obowiązek płacenia za korzystanie z autostrad i innych dróg krajowych w miejsce dotychczasowych winiet.
Zdaniem Jana Buczka, szefa ZMPD - "
sytuacja przewoźników jest katastrofalna. A na taki stan rzeczy składają się między innymi sytuacja na granicy wschodniej, silna złotówka oraz wysoka cena oleju napędowego".
Termin protestu zbiegnie się w czasie z pierwszym czytaniem w Sejmie nowelizacji ustawy, której przewoźnicy się obawiają. Zapowiadają, że w razie braku reakcji rządu będą dalej protestować
Oprócz przewoźników skupionych w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych udział w strajku potwierdzili, także ci zrzeszeni w stowarzyszeniach regionalnych, (należą do nich przedsiębiorcy transportu drogowego krajowego i międzynarodowego). Decyzja ta oznacza, że zatrzymanie ruchu pojazdów nastąpi w całym kraju - 11 czerwca na jedną godzinę.
W ten sposób przewoźnicy wyrażą swój sprzeciw przeciwko planowanym zmianom ustawowym, dotyczącym systemu opłat drogowych, w tym zniesienia tzw. winiet.
Ponadto zwracamy uwagę na dramatycznie pogarszającą się sytuację ekonomiczną transportu międzynarodowego, co wynika m.in. z bardzo wysokiej ceny paliwa oraz z kursu euro.
5 czerwca w siedzibie ZMPD odbyła się konferencja prasowa, na której przedstawiono główne postulaty przewoźników.
Postulaty przewoźników
- obniżenie ceny oleju napędowego, używanego do profesjonalnego transportu drogowego.
- pozostawienie dotychczasowego systemu opłat za korzystanie z infrastruktury drogowej.
- udrożnienie granicy wschodniej.
- złagodzenie skutków wysokiego kursu złotówki w stosunku do euro.
- zniesienie ograniczenia w wwozie paliwa (200 litrów) do Polski.
(ebi./IAR/zmpd)