Przeczytane w blogu
Udało się znaleźć winnego. Za wysokie ceny ropy odpowiadają "spekulanci"*. 71 proc. handlu tym surowcem to handel "wirtualny" - nikt nikomu nie dostarcza ropy. Zamiast baryłek właścicieli zmieniają kontrakty terminowe. Przecież to skandal! – pisze w swoim
blogu Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions.
W efekcie niektóre branże znalazły się pod ścianą. Według amerykańskiego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego "normalna" cena ropy to 65-75 dolarów a to co powyżej to premia spekulacyjna (aktualnie ropa kosztuje prawie 145 dolarów). Linie lotnicznie swoje biznesplany układały przy cenach rzędu 85-90 dolarów. Nieprzypadkowo to Amerykanie panikują najbardziej - za ropę muszą płacić w dolarach. Tymczasem "zielony" od kilku lat silnie traci wobec większości walut. W efekcie ropa w euro czy złotych nie drożeje tak silnie jak w dolarach.
Co można z tym zrobić? Prawdopodobnie amerykański Kongres spróbuje nieco utrudnić "spekulantom" dostęp do rynku ropy - rozważane jest m.in. wprowadzenie wyższych depozytów zabezpieczających tak by na rynek nie można było wejść z niewielkimi pieniędzmi. Być może też na fundusze emerytalne czy inwestycyjne nałożone ograniczenia co do udziału ropy w aktywach.
Sęk w tym, że amerykańska giełda surowcowa (NYMEX) nie ma monopolu na handel ropą. Wprowadzenie utrudnień może spowodować że obrót po prostu przeniesie się np. do Londynu na IntercontinentalExchange. A gdyby tam też udało się wprowadzić ograniczenia? Zyskają na tym inne rynki a ostatecznie zostają np. internetowe platformy transakcyjne. W ten sposób jednak zbliżamy się "czarnego rynku", bez odpowiednich regulacji. Tryumf "spekulantów"?
Prawda jest taka, że ropa stała się w ostatnich latach aktywem finansowym. Traktowana jest jako alternatywa dla akcji. Inwestując w ropę fundusze inwestycyjne (szczególnie typu hedge, z uwagi na większą swobodę zarządzających) mogą się odkuć, nadal pokazywać zyski inwestorom i zbierać nowe aktywa. (Na marginesie: podobnie jest z towarami rolnymi. W lutym i marcu tego roku prawie o połowę spadła cena pszenicy. Czyżby zapowiedź wyjątkowo obfitych zbiorów? Nie. Odpowiedź londyńskich traderów była prosta: "sprzedawały dwa fundusze hedge").