KADRY
Na poniedziałkowym posiedzeniu (26.01.07) rada nadzorcza zarządu morskiego portu Gdynia powołała Przemysława Marchlewicza na prezesa zarządu Spółki. O planach nowego prezesa rozmawiał Mariusz Jabłoński z Dziennika Bałtyckiego. Poniżej prezentujemy zapis tej rozmowy. (red)
Prezes portu został przyklepany
Z Przemysławem Marchlewiczem, od dwóch dni oficjalnym już prezesem zarządu Morskiego Portu Gdynia, rozmawia Mariusz Jabłoński.
-
W poniedziałek wieczorem rada nadzorcza portu zdecydowała o wyborze pana na stanowisko prezesa. Jakie ma pan pomysły na gdyński port?
- Najbardziej zależy mi na realizacji pięciu projektów, które pozwolą gdyńskiemu portowi stać się konkurencyjnym na rynku przeładunkowym. Są to: rozbudowa terminalu promowo-kontenerowego, terminalu ro-ro oraz nabrzeża bułgarskiego, a także pogłębienie kanału portowego do 13,5 m i stworzenie centrum logistycznego. Mam nadzieję, że uda się to wszystko zrealizować w ciągu najbliższych pięciu lat. Te inwestycje pochłoną ponad 510 mln zł.
-
To ogromna kwota, skąd ją weźmiecie?
- Część pieniędzy przeznaczonych na rozbudowę i modernizację portu będzie pochodzić ze środków własnych. Pozostałe zamierzamy pozyskać z Unii Europejskiej. Te inwestycje, choć drogie, są konieczne, żeby utrzymać obecny poziom świadczonych przez nas usług. Port Gdynia obsługuje 85 procent polskiego rynku kontenerowego. Ranga potentata zobowiązuje.
- Czy będzie pan stawiał na prywatyzację portowych spółek?
- Jak najbardziej. Rozdzielenie eksploatacji i zadań rozwojowych portu to nasz ustawowy obowiązek. Dlatego w najbliższym czasie rozpoczniemy kolejne procesy prywatyzacyjne.
(źródło:Dziennik Bałtycki 27.02.07)
Przemysław Marchlewicz ma 29 lat, bez doświadczenia w gospodarce morskiej. W styczniu br. rada nadzorcza dokonała wyboru Marchlewicza, jako pełniącego obowiązki prezesa zarządu na okres trzech miesięcy. W 2002 roku jako działacz Prawa i Sprawiedliwości został członkiem zarządu województwa. Dwa lata później został wiceprezesem Agencji Rozwoju Pomorza.