Ponad 700 tys. złotych straty przyniósł w ubiegłym roku włocławski pekaes - alarmuje jeden z pracowników. Zarządca przedsiębiorstwa zaprzecza. Sytuację w firmie zbada wojewoda.
Przedstawiciel jednego ze związków zawodowych wysłał pismo do wojewody oraz redakcji „Nowości Włocławskich”, w którym oskarża Andrzeja Stasiaka, zarządcę PPKS o niewłaściwe zarządzanie przedsiębiorstwem. Jego zdaniem, efektem jest 700 tys. złotych strat w ubiegłym roku (stan do końca listopada).
- Głównym powodem strat jest zbyt duża wysokość tzw. kilometrów technicznych, czyli pustych przejazdów wykonywanych przez kierowców - mówi pracownik PPKS, prosząc o anonimowość. - Część z nich powstaje w wyniku złego planowania, np. kierowca mieszkający w Rypinie rozpoczyna kurs w Dobrzyniu. Kierowcy nabijają również kilometry techniczne podczas niepotrzebnych kursów do warsztatu pod pozorem problemów z autem. Cena jednego kilometra technicznego to 2,60 złotych. Kontrowersje budzą również inwestycje - np. punkt wymiany opon, który ma mało klientów i stacja paliw. Obawiam się, że konsekwencją słabych wyników finansowych będą zwolnienia.
- Nie potwierdzam wyniku finansowego, chociaż rzeczywiście rok zakończył się stratą - mówi Andrzej Stasiak, zarządca PPKS. - Stratą zamknęliśmy również pierwsze półrocze, a więc za czasów mojego poprzednika. Gdy przyszedłem w czerwcu ubiegłego roku, rozkład jazdy na sezon 2007/08 był już zatwierdzony.
Przyczyną strat jest również wzrost cen paliw oraz spadek liczby pasażerów. Dawniej, dzięki najbardziej lukratywnym połączeniom, mogliśmy bilansować przewozy na nierentownych liniach, ale obecnie na najbardziej dochodowych połączeniach pojawiła się konkurencja, odbierając nam klientów. Wzrosła liczba kilometrów technicznych, ale nie w drastyczny sposób. Wynika to z niewłaściwej postawy niektórych kierowców. Wśród pekaesów w kraju mamy najwyższy wskaźnik zatrudnienia w stosunku do liczby autobusów. Punkty wymiany opon i stacja paliw to szukanie rozwiązań bez konieczności zwalniania ludzi. Wymiana opon to przede wszystkim oszczędność, bo korzystanie z usług innych firm było niezwykle kosztowne. Nie mogę jednak zapewnić, że nie będzie zwolnień.
- Podczas mojej kadencji też był wzrost cen paliw, więc to żadne tłumaczenie - mówi Andrzej Kozłowski, były zarządca, odwołany w czerwcu ub. roku. - Nieprawdą jest, że pierwsze półrocze 2007 r. zostało zamknięte stratą. Skutecznie walczyliśmy z konkurencją, a poza tym ograniczyliśmy liczbę kilometrów technicznych z 20 do 12 tys. miesięcznie.
- Służby wojewody rozpoczęły przygotowanie raportu o sytuacji we włocławskim pekaesie - mówi Paweł Skutecki, rzecznik prasowy wojewody. - W przyszłym tygodniu, po zapoznaniu się z raportem, wojewoda zajmie stanowisko w tej sprawie.