Wiadomości
Imieniny:
Kacpra, Melchiora, Baltazara
Wtorek, 6 stycznia 2009 r.
Czytelnicy on-line: 153
Celnicy narażają firmy...
wtorek, 29. stycznia 2008 , 08:43
Dla przedsiębiorstw groźniejsze od zatkanej granicy wschodniej jest brak odpraw na lotniskach i w portach morskich. Będą przestoje...
Wczoraj na sparaliżowanej protestem celników tkwiło w korkach około 5 tys. tirów - ocenia Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD). Bardziej niebezpieczna jest sytuacja w portach i na lotniskach, gdzie odprawa celna niemal ustała. Skutki przerw w dostawach drogą morską i lotniczą mogą być dramatyczne.
- Produkcja w naszej fabryce opiera się dostawach just in time. Oznacza to, że komponenty dostarcza się niemal bezpośrednio na taśmę. Utrzymywane zapasy podzespołów wystarczają na kilka dni. W tej chwili fabryka pracuje normalnie, ale jeśli protest się przedłuży, możemy mieć problem z utrzymaniem płynności produkcji - mówi Grzegorz Górski z Toyota Motor Manufakturing Poland, która w Wałbrzychu produkuje m.in. silniki.
Gdyby produkcja stanęła, straty będą liczone w milionach euro. Podobne problemy mają dziesiątki innych firm.
Wierzchołek góry
Na lotniskach pracują tylko szefowie urzędów celnych. Odprawiają żywność i krew.
- Reszta czeka na odprawy celne - informuje Jolanta Małachowska, kierownik spedycji lotniczej operatora logistycznego Kuehne+Nagel (KN).
Przestoje w portach i na lotniskach mogą mieć większy wpływ na gospodarkę niż blokady przejść drogowych.
- W portach będą pojawiać się kolejne kontenery, a na lotniskach dziesiątki ton ładunków. Statki są w drodze, a samoloty latają nadal zgodnie z rozkładem - wyjaśnia Robert Pastryk, dyrektor handlowy w spedycyjnej spółce Diera.
Tomasz Buraś, prezes operatora logistycznego DHL Express (Polska), mówi, że jeśli protest się przedłuży, skutki dotkną nie tylko przewoźników i spedytorów.
- Z eksportu do naszego kraju mogą zrezygnować duzi kontrahenci z Dalekiego Wschodu - uważa szef DHL Express.
Rany transportowców
Przewoźnicy tracą dochody (bo tabor stoi), kierowcy nie zarabiają. A mimo to ich klienci muszą potrząsnąć sakiewką.
- Naliczane są opłaty za przetrzymywanie kontenerów w porcie oraz za ich wynajem - mówi Stanisław Lukowicz, dyrektor generalny KN.
Spedytorzy przerzucą je na importerów.
- Na razie nasi klienci cierpliwie czekają na towary. Jednak wiemy, że są zobligowani do dostarczenia ich odbiorcom. Część klientów wybrała już odprawę w Hamburgu i dzięki temu uniknęła problemów - przekonuje Stanisław Lukowicz, dyrektor generalny Kuehne +Nagel (KN).
Dlatego w przyszłości coraz więcej klientów może wybierać niemieckie porty zamiast polskich.
Zakładając, że rząd szybko porozumie się z celnikami i wszyscy wrócą do pracy, samo rozładowanie korków na granicach drogowych potrwa kilka dni, może nawet tydzień.
- Kolejki na granicy to nie wszystko. Wiele pojazdów zostało w bazach. Czekają na poprawę sytuacji. Może ich być drugie tyle, co na granicy - mówi Jan Buczek, prezes ZMPD.
Będą procesy
Zrzeszenie przygotowało już poradnik prawny dla przewoźników chcących uzyskać od państwa odszkodowanie.
- W najbliższych godzinach opublikujemy wzór formularza. Szacujemy dzienny koszt postoju ciężarówki na 300 EUR. Zatrzymanych jest co najmniej 5 tys. pojazdów. To daje 1,5 mln EUR dziennie. Do tego dochodzą koszty strat towarów łatwo psujących się i uszkodzeń czy kary z powodu opóźnienia dostaw. Zwrotu tych kosztów będziemy się domagać - twierdzi Jan Buczek.



żródło: Puls Biznesu Marcin Bołtryk 29.01.08
» Wstecz
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 
 
 
 
 SONDA
Jaki znasz język obcy?
angielski
francuski
hiszpański
niemiecki
rosyjski
włoski
inny
nie znam żadnego
 
Arsped Sp. z o. o. 2007 - Wszelkie prawa zastrzeżone