Białoruskie i ukraińskie służby nie nadążają z przyjmowaniem TIR-ów odprawianych na granicy przez polskie służby. To pierwsze wnioski z akcji monitorowania wschodnich przejść granicznych prowadzonych przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Transportowcy przygotują raport z pracy służb celnych i przekażą go premierowi.
Przewoźnicy monitorują wszystkie przejścia z Białorusią i Ukrainą. Przyglądają się pracy celników i straży granicznej. Z ich nieoficjalnych jeszcze ustaleń wynika, że celnicy pracują sprawnie w dni robocze, natomiast dużo gorzej w weekendy i święta. Uwagi dotyczą także straży granicznej. Zdaniem transportowców, nie powinna ona prowadzić kontroli stanu technicznego tirów wjeżdżających do Polski. Uważają, że to zadanie policji i Inspekcji Transportu Drogowego.
Przewoźnicy dostrzegają trudności u naszych wschodnich sąsiadów. Zarówno białoruskie, jak i ukraińskie terminale nie są kompatybilne z naszymi, co zmniejsza liczbę odprawianych aut.
- Przyczyny korków są inne na każdym przejściu- mówi Sławomir Kostjan, członek ZMPD. - Gdy zbierzemy informacje i opracujemy odpowiednią dokumentację, przekażemy ją premierowi. Widzimy niedociągnięcia w koordynacji pracy służb, w ich wyposażeniu i uposażeniu. Potrzebna jest też dobra wola i świadomość, że sprawnie zorganizowany transport jest kluczem do rozwoju gospodarki.