Pocztowcy szykują się do referendum strajkowego. Jego termin wyznaczono 10 marca. Kilkudniowe rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi a dyrekcją Poczty Polskiej nie przyniosły rozwiązania napiętej sytuacji na poczcie. Dyrektor Poczty zaproponował podwyżkę średnio o 10 proc. na koniec roku, a związki oczekiwały podwyżki znacznie wyższej.
W rozmowach uczestniczyły m.in. pocztowa "Solidarność", stowarzyszony w OPZZ Związek Zawodowy Pracowników Poczty, Związek Zawodowy Listonoszy, Związek Zawodowy Straży Pocztowej i około 40 innych organizacji związkowych.
- Przedstawiliśmy nowe stanowisko związków zawodowych dotyczące żądania wzrostu płac o 700 zł brutto (poprzednio było to 800 zł) - twierdzi Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Poczty Polskiej. - Obniżyliśmy swoje pierwotne oczekiwania o ok. 12 proc. kwoty wyjściowej.
Rozmowy zakończyły się bez porozumienia. Żądania związkowców w przeliczeniu na załogę wielokrotnie przekraczają nasze możliwości finansowe - stwierdził Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej. - W tej sytuacji możliwe jest wprowadzenie zaproponowanych podwyżek przez dyrektora bez porozumienia ze związkami.
Zdaniem dyrekcji, tylko w ubiegłym roku firma przeznaczyła na wzrost wynagrodzeń 150 mln zł. Zysk Poczty spadł ze 124 mln zł w 2006 roku do ok. 50 mln zł w roku 2007.
- Dyrektor postawił po prostu na swoim. Wobec nieustępliwości pracodawcy racjonalne jest wspólne działanie w interesie pracowników - dodaje Nowicki.
Związki zawodowe twierdzą, że od początku negocjacji z dyrekcją były przygotowane do strajku. Wydrukowane są już formularze potrzebne do przeprowadzenia referendum strajkowego.
W listopadzie i grudniu 2006 roku strajk listonoszy sparaliżował cały kraj. W wyniku strajku Poczta Polska poniosła straty w wysokości nawet kilkunastu milionów złotych.
Związki zawodowe wywalczyły wówczas podwyżkę średniej płacy w wysokości prawie 140 złotych za etat. Średnie płace wzrosły o około 5 proc.