Wiadomości
Imieniny:
Kacpra, Melchiora, Baltazara
Wtorek, 6 stycznia 2009 r.
Czytelnicy on-line: 142
Milionerzy przy A2
poniedziałek, 03. marca 2008 , 01:32
Milionowe fortuny, po pięć wypasionych bryk w stodole, wakacje na Seszelach, Kanarach i Karaibach... Tak żyje się pod Strykowem. Fabryki, magazyny i centra logistyczne rosną tu jak grzyby po deszczu, a za hektar ziemi sprzedanej pod budowę rolnik dostaje grubo ponad milion złotych w gotówce.
Jedni liczą miliony, drudzy liczą na więcej
- Pani sołtys nie ma, opala się w ciepłych krajach. Wróci za dwa tygodnie - słyszymy, poszukując kogoś, kto rządzi w podstrykowskich Smolicach. To ponoć najbogatsza wieś w Polsce. Domy przypominają wille nowobogackich biznesmenów, dawne stodoły pozamieniane zostały na garaże. W nich hondy, toyoty, audi. Tuż za wsią widać rosnące hale największej w Europie fabryki tektury falistej.
- Nie ma tu takiego, co nie zarobiłby na tych wszystkich Niemcach, Szwedach, Amerykanach i innych - twierdzi Marian Jędrzejczak ze Smolic. - Niektórzy zrobili tu fortuny, sprzedali ziemię za siedem, osiem milionów złotych. A inni skromniej - milion, półtora, zależy, jak kto miał usytuowane pole. Gospodarką praktycznie nie zajmuje się tu już nikt.
Ziemia pod Strykowem drożeje z dnia na dzień. Za pierwsze hektary pod autostradę i hale magazynowe płacono rolnikom po 23 złote za metr kwadratowy. Potem było 43, 60, 90, a teraz doszło już do 120 zł. Nawet za takie astronomiczne pieniądze nie wszyscy są skłonni sprzedać grunt. Są rolnicy, którzy liczą na jeszcze wyższe stawki. - Poczekamy, zobaczymy - mówią filozoficznie chłopi przed sklepem GS-u. Nieco mniejsze fortuny zbili mieszkańcy Sosnowca.
- Wykupili nas praktycznie do ogrodzeń domów, płacąc niewiele ponad 20 złotych za metr - mówi Czesław Głowacki. - Teraz mamy hale pod samymi oknami, w dodatku usypali nam kilkumetrowy wał ziemny, przez który świata nie widać. Podobno przeciwpożarowy. Niech ich wszystkich szlag trafi!
Bezrobotnego ze świecą szukać
W Strykowie nikt nie ma problemów ze znalezieniem posady. Na każdym słupie ogłoszeniowym wiszą wielkie, krzyczące kolorami plakaty: Praca! Kto chce pracować, może przebierać w ofertach jak w ulęgałkach. Ludzi potrzeba tylu, że setki osób codziennie dojeżdża tutaj z Łodzi i Zgierza. Przed drugą zmianą o godzinie 14 pod hale podjeżdżają dwa wypełnione po brzegi autobusy linii 60. Wysypują się z nich pracownicy firm usytuowanych w Parku Przemysłowym Tulipan. Oprócz tego podjeżdża jeszcze kilka autobusów zakładowych i kilkadziesiąt prywatnych aut.
- To dobra praca i dobre zarobki - udaje nam się na chwilę zatrzymać Krzysztofa Stopczyńskiego. - Jestem operatorem wózka widłowego w firmie Sonoco. Niedawno były podwyżki, zarabiam teraz 2.300 złotych. Dobrze nas też traktują; ja w każdym razie nie mam powodów do narzekań.
Na koniec stycznia 2007 roku w Powiatowym Urzędzie Pracy w Zgierzu zarejestrowanych było 879 bezrobotnych mieszkańców miasta i gminy Stryków, a teraz - 706 osób. Na listach PUP pozostali ci, którzy pracować nie chcą albo niczego nie potrafią.
Miasto dostaje zadyszki
Zadowoleni są także ci mieszkańcy Strykowa, którzy co prawda nie są zatrudnieni w oplatających miasto firmach, ale za to korzystają z coraz większych wpływów do budżetu.
- Mieszkańcy nie płacą za wywóz śmieci, niemal wszyscy mają w domu wodę i kanalizację - mówi burmistrz Andrzej Jankowski. Od kiedy wiadomo, że pod Strykowem przetną się autostrady A1 i A2, miasto zaczęło rozwijać się w niespotykanym dotąd tempie. Kolejnych inwestorów przyciąga nie tylko położenie w pobliżu węzła komunikacyjnego, ale też fakt, że gmina posiada plany zagospodarowania przestrzennego, w których ujęte są tereny inwestycyjne.
Hale, magazyny i fabryki zajmują w okolicach Strykowa ponad 350 hektarów. Amerykańska firma Panatoni w tym roku zakończy pierwszy etap budowy magazynów do wynajęcia w Sosnowcu. Kolejny inwestor - spółka Prowel z Niemiec - rozpoczął w Smolicach, w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, budowę fabryki tektury falistej. Ma być gotowa pod koniec roku.
Dzięki boomowi inwestycyjnemu do Strykowa wprowadza się coraz więcej nowych mieszkańców. W ubiegłym roku przybyło ich prawie tysiąc.Tak szybki rozwój powoduje też zadyszkę. W mieście zaczyna brakować wolnych kwater, stołówek, miejsc dla dzieci w przedszkolach i szkołach. Jak na razie, rzeka podatków płynących do gminy od dużych firm wydawana jest w większości na poprawę miejskiej infrastruktury. Przeprowadzono gruntowne remonty w szkołach, centrum miasta zostało wyłożone kostką brukową, a na przystankach autobusowych postawiono nowe szklane wiaty.
Nie brakuje jednak i takich, którzy przeklinają autostrady, niekończące się korki i hałas setek tirów, dzień i noc przewalających się przez miasto. Po dawnym cichym Strykowie nie ma już śladu...



żródło: Express Ilustrowany 2.03.08
» Wstecz
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
KOMENTARZE
  popieram pania soltys    czwartek, 13. marca 2008 , 21:39:46, ID (ip): 35c76e
 

 
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 
 
 
 
 SONDA
Jaki znasz język obcy?
angielski
francuski
hiszpański
niemiecki
rosyjski
włoski
inny
nie znam żadnego
 
Arsped Sp. z o. o. 2007 - Wszelkie prawa zastrzeżone