Wiadomości
Imieniny:
Artura, Rajmunda, Seweryny
Czwartek, 8 stycznia 2009 r.
Czytelnicy on-line: 156
Bez AC jeżdżą ostrożniej?
czwartek, 12. czerwca 2008 , 01:49
Za szkody powstałe w wyniku stłuczki kierowcy bielskiego Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego muszą płacić sami. Zakład nie ma ubezpieczenia AC (autocasco), a według kodeksu pracy za szkody powstałe na rzecz pracodawcy kierowcy mogą stracić nawet trzykrotność swojej pensji.
- Bielsko jest trudnym miastem do jazdy. Jest ciasno, drogi są wąskie. O stłuczkę nie jest trudno - mówią kierowcy.
Jerzy Zeman, przewodniczący zakładowej Solidarności w MZK przyznaje, że związkowcy próbowali zaradzić sytuacji. Ale z zapisem w kodeksie pracy nie wygrali.
- Każdy sąd przyzna pracodawcy rację - mówi Zeman. - Dlatego w ramach zapomogi losowej stworzyliśmy fundusz, który pomaga w takich przypadkach - wyjaśnia.
Kierowcy, którzy spowodowali kolizję i zostaną obarczeni pokryciem szkód, mogą liczyć na pomoc w wysokości 3 tys. złotych. Zeman podkreśla, że świadomość jazdy bez AC może wpływać stresująco na kierowcę. - Każdy idąc do pracy musi się z liczyć z taką sytuacją - nie ukrywa.
Mirosław Hodurek z bielskiego MZK jest najlepszym polskim kierowcą autobusów - w kwietniu wygrał ogólnopolski konkurs o puchar Prezesa Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej. Przyznaje, że czasem wystarczy chwila nieuwagi, by na karoserii pojawiła się rysa lub wgniecenie.
- Wiem, że skoro wygrałem konkurs, muszę szczególnie się pilnować. Ostatnio jechałem przegubowcem. Podczas zakrętu traci się naczepę z pola widzenia. Trzeba więc tak manewrować, by o nic nie zawadzić - tłumaczy. I dodaje, że wsiadając za kierownicę nie myśli o braku autocasco.
- Każdym autobusem staram się jeździć jak najbezpieczniej i jak najlepiej - podkreśla Hodurek.
Inni kierowcy zwracają jednak uwagę na sytuacje, w której autobus wjeżdża w źle zaparkowany samochód.
- Policja czy straż miejska nie patrzą, że auto jest zaparkowany w miejscu, w którym nie powinno stać. Od razu idą do kierowcy autobusu. I wtedy mamy kłopoty - mówi kierowca z 4-letnim stażem.
- To fakt, nie mamy autocasco - mówi Krzysztof Knapik, dyrektor bielskiego MZK. - Musimy dbać o bezpieczeństwo pasażerów i innych uczestników ruchu. Kiedy kierowca wie, że za szkody będzie musiał płacić sam, jeździ ostrożniej i bardziej odpowiedzialnie - przekonuje. Wylicza, że AC dla MZK jest nieopłacalne: rocznie trzeba wydać 500-600 tys. zł, a odzyskuje się kilka procent.
Jerzy Zeman przyznaje, że w ubiegłym roku z kasy funduszu wypłacono 13 tys. złotych dla kierowców, którzy musieli pokryć szkody.



żródło: Dziennik Zachodni
» Wstecz
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 
 
 
 
 SONDA
Jaki znasz język obcy?
angielski
francuski
hiszpański
niemiecki
rosyjski
włoski
inny
nie znam żadnego
 
Arsped Sp. z o. o. 2007 - Wszelkie prawa zastrzeżone