Niewykorzystany potencjał
Wydaje się, że tranzyt powinien być jednym z ważniejszych źródeł dochodu polskich kolei. Tymczasem przewożą w tranzycie zaledwie 4 procent towarów, gdy koleje czeskie ponad 7 procent, a słowackie ponad 20 procent. W przewozie tranzytowym transportuje się zaledwie 4 procent towarów. Spółka PKP Cargo w tranzycie przewiozła w pierwszych ośmiu miesiącach 3,55 mln t - o 550 tys. t więcej niż w tym samym okresie 2004 roku, ale i tak dużo mniej niż przed kilkunastu laty, kiedy tranzyt wynosił 14 - 16 mln ton. Zmalała wymiana handlowa pomiędzy krajami na wschodzie i Europą Zachodnią. - Koleją wozimy rocznie ze wschodu na zachód zaledwie 600 tys. ton, bo rynek jest mizerny - ocenia Krzysztof Szarkowski ze spółki Railog, należącej do Deutsche Bahn. Sporą część przesyłek przejął transport samochodowy. - Wyraźny jest spadek rangi kolei w Europie - uważa Mirosław Kaczmarek z M&M Militzer & Munch Polska. - Klientów zraża niska jakość usług i brak elastyczności kolejowych przewoźników - samo uzgadnianie stawek trwa nawet miesiącami. - Przy obecnej jakości przewozów kolej może transportować tylko ładunki masowe, a tych jest coraz mniej. - Na dodatek białoruskie służby celne mają plany konfiskat i wielu spedytorów już straciło towar, wolą więc unikać tego kraju - wyjaśnia. Nie lepiej wygląda tranzyt z północy na południe. Ładunki pomiędzy Skandynawią i południem Europy przewożone są przez Niemcy. - Ten tranzyt praktycznie przestał istnieć. Zmieniła się także struktura czeskiego i słowackiego eksportu, który jest skierowany na zachód i południe, a nie na północ i już nie przechodzi przez Polskę - uważa Kaczmarek. Spedytorzy narzekają również na wysokie stawki stosowane przez PKP Cargo i małą elastyczność cenową państwowego przewoźnika. ... (www.rp.pl)