14 marca br. ukazał się wywiad, jaki udzielił minister Wiechecki dla Polskiej Gazety Transportowej. Przedstawił w nim aktualne warunki współpracy z Rosją na Bałtyku.
Poruszył m.in. kwestie żeglugi po Zalewie Wiślanym, przekopu przez Mierzeję, otwarcia nowych połączeń promowych z Gdańska i Elbląga do Kaliningradu oraz konkurencyjności polskich portów.. Myślę, że warto zapoznać się z jego treścią
- Jak ocenia pan nasze sąsiedztwo z Rosją na Bałtyku?
Moim zdaniem, nasza współpraca na niższym szczeblu, wypada pozytywnie dopóki nie wchodzą w grę kwestie związane z polityką, a te nie są najlepsze. Przykładem dobrej współpracy były wspólne ćwiczenia w zakresie ratownictwa morskiego i zwalczania zanieczyszczeń na morzu, które odbyły się we wrześniu 2006 r. Podkreślam, że na niższych szczeblach ta współpraca przebiega korzystnie dla obu stron, natomiast, niestety, w grę wchodzi polityka, która decyduje o kwestiach strategicznych i tutaj nie możemy dojść do porozumienia.
- Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych załatwiło sprawę żeglugi po Zalewie Wiślanym i cieśninie pilawskiej?
To jest kolejny przykład niedogrania szczegółów na szczeblu centralnym. Ze stroną rosyjską zostały ustalone kwestie związane z warunkami technicznymi żeglugi po Zalewie Wiślanym. Co więcej, władze Kaliningradu wielokrotnie wypowiadały się, że zakaz żeglugi po Zalewie i pomiędzy Elblągiem a Kaliningradem wpływa niekorzystnie nie tylko dla strony polskiej, ale również dla rosyjskiej i dla samego Obwodu Kaliningradzkiego. Problemy pojawiają się na szczeblu centralnym, czyli na poziomie ministerstw spraw zagranicznych obu rządów. Te ministerstwa są właściwymi organami do podpisania umów o swobodnej żegludze po Zalewie. My dajemy wkład merytoryczny, który jest znany i przygotowany.
Może te próby nie były skuteczne, bo żeglugi nadal nie wznowiono.
Ta nieskuteczność nie wynika z braku aktywności polskich władz, może bardziej z nieprzychylności strony rosyjskiej. Na przełomie września i października 2006 r. doszło do spotkania polsko-rosyjskiego, gdzie wydawało się, że pewne sprawy zostały uzgodnione i posunęły się do przodu. My zrezygnowaliśmy z naszego kluczowego postulatu, który podnosiliśmy od wielu lat, aby żegluga po zalewie była dostępna dla wszystkich państw bandery, czego Rosjanie nie chcieli zaakceptować. Odstępując od tego postulatu uznaliśmy bowiem, aby w pierwszej kolejności podpisać umowę na 5 lat i aby swobodna żegluga była, zgodnie z życzeniem strony rosyjskiej, tylko statków bandery polskiej i rosyjskiej. W sumie 90 % żeglugi po Zalewie, to rzeczywiście te dwie bandery więc nie widzieliśmy sensu upierać się przy naszym postulacie, zgodnym z prawem międzynarodowym, aby wszystkie statki mogły pływać. Chcieliśmy przez to pokazać, że mamy dobrą wolę i jesteśmy zdolni do kompromisu. Storna rosyjska przyjęła to z uznaniem i przedstawiła propozycję umowy pięcioletniej. Na początku listopada 2006 r. wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a potem nasze stosunki się zaostrzyły poprzez słynne polskie weto i planowane na grudzień rozmowy o ostatecznym kształcie umowy zostały przełożone na początek marca 2007 r. Myślę, że obecnie wszystko się ułoży.
- Czy są jeszcze jakieś są punkty sporne w tej umowie?
W grę wchodzą już tylko drobne sprawy, typu utrzymanie pław na granicy, czy kwestie związane z ratownictwem morskim na Zalewie, a więc sprawy techniczne, nie merytoryczne. Umowa jest przygotowana i teraz od strony rosyjskiej będzie zależało, czy zostanie ona zawarta tymczasowo na 5 lat, co da nam czas na przygotowanie stałej mowy.
- Przekop Mierzei nie stanowi punktu spornego?
Rosjanie bali się, jak ma wyglądać ta inwestycja, ale zapewniamy, że nie jest ona wymierzona przeciwko stronie rosyjskiej. Trzeba zdawać sobie sprawę, że towary, które wpływają do Elbląga, aż w 90 % pochodzą z Kalinigradu. Mamy dobre kontakty, ponieważ jeśli dojdzie do przekopu, to port elbląski stanie się portem morskim, otwartym portem na Bałtyk. Byłoby ze strony polskiej wręcz głupotą nie chcieć handlować z Kalinigradem. Po przekopie Mierzei będziemy mieli dwa potoki towarów z Bałtyku i Kalinigradu. Nie tylko Elbląg, ale również mniejsze porty na Zalewie będą się rozwijały. Prace przy przekopie rozpoczną się w 2008 r., a studium wykonalności powstanie w 2007 r.
- Czy planowane jest uruchomienie połączenia promowego z Gdańska – Elbląga do Kalinigradu i Bałtijska?
Takie plany są, już wcześniej takie próby były podejmowane, ale jako Ministerstwo Gospodarki Morskiej nie możemy nakazywać prywatnym armatorom, czy też samorządowym portom, jaki jest Elbląg, kierunków rozwoju. Popieramy te tendencje, przypomnę, że port w Elblągu jest zmodernizowany, stoi, niestety, niewykorzystane przejście graniczne pasażerskie oraz nowe nabrzeże portowe. W planach inwestycyjnych , które MGM przewiduje dla Elbląga jest nie tylko przekop przez Mierzeję, ale także przebudowa mostów w Elblągu, które pozwolą na wpływanie dużo większych jednostek. Czy będę to konstrukcje dużo wyższe, czy mosty zwodzone, to już zależy od inwestora, beneficjenta środków, czyli Elbląga. Na te inwestycje pieniądze zostały zarezerwowane.
Jak ocenia pan konkurencję portów rosyjskich wobec portów polskich, szczególnie trójmiejskich?
Konkurencja jest, ale też trzeba wziąć pod uwagę szybko rozwijający się w region Morza Bałtyckiego, co przekłada się na rozwój portów i gospodarki morskiej. Wzrastają obroty portowe we wszystkich grupach towarowych. Porty polskie przystosowują się do nowych kierunków rozwoju i inwestują zarówno w infrastrukturę portową, jak i drogi dostępu do portów. Najbardziej cieszy mnie to, że doceniają to wszystko inwestorzy zagraniczni, którzy sami wykładają duże pieniądze. Wystarczy wspomnieć o nowym terminalu kontenerowym w porcie gdyńskim. Pokazuje to, że polskie porty są atrakcyjne i poradzą sobie z konkurencją. Natomiast, kierunek przewozu towarów zależy od armatorów: jeśli ktoś będzie chciał przewozić towary do Rosji – to będzie je przewoził, podobnie jak i do Polski. Natomiast, jeśli prywatny, zagraniczny biznes pojawia się w portach polskich i tu inwestuje ogromne pieniądze, to oznacza, że przyjdą tu także ładunki. Trzeba promować polskie firmy, towary i armatorów, zwłaszcza dla firm z głębi kraju.
- Jak rysują się plany na przyszłość jeśli chodzi o współpracę z naszym sąsiadem?
W poprzednim roku podjęliśmy rozmowy w sprawie od dawna zaniechanej umowy dotyczącej transportu morskiego. Jej podstawowym elementem będzie przyznanie przez każdą ze stron statkom drugiej strony w swoich portach, na morzu terytorialnym i innych obszarach morskich podlegających jej suwerennym prawom, takiego samego traktowania, jakie jest przyznane statkom państwa najbardziej uprzywilejowanego. Projekt tej umowy zawiera postanowienia dotyczące nieograniczonego udziału przedsiębiorstw żeglugi morskiej w przewozie towarów, wzajemnego uznawania dokumentów tożsamości członków załóg upoważniających do przekraczania granicy państwowej, pomocy statkom w razie wypadków morskich i konsultacji odnośnie realizacji umowy. II runda negocjacji odbędzie się prawdopodobnie w dniach 13 -14 marca tego roku.
Natomiast w listopadzie ubiegłego roku odbyła się I runda negocjacji w sprawie umowy między rządem polskim i rosyjskim o współpracy w zwalczaniu zanieczyszczeń morza olejami i innymi szkodliwymi substancjami na obszarze Morza Bałtyckiego. Podczas spotkania przeanalizowany został cały projekt umowy. Negocjacje zakończone zostały podpisaniem protokołu. Kolejna runda planowana jest jeszcze na pierwszą połowę tego roku.
Cały wywiad czytaj :
Polska Gazeta Transportowa