Dwóch braci z warszawskiej Białołęki korzystali z okazji, że kierowcy ciężarówek korzystali z parkingu i w czasie ich odpoczynku spuszczali paliwo z tirów. Jak ustaliła policja ukradli paliwo w sumie na kwotę ponad 7 tys. zł. 26-letni Bartosz K., jeden ze sprawców, był już w lipcu tego roku zatrzymany w podobnej sprawie.
Wtedy, prawie dzień po dniu do komendy na Białołęce zgłosiło się dwóch pokrzywdzonych kierowców tirów. Mężczyźni poinformowali policjantów, że gdy odpoczywali po długiej podróży na parkingu, ktoś spuścił im z baku paliwo. W pierwszym przypadku było to 300, a w drugim 400 litrów. Łączne straty pokrzywdzeni oszacowali na ponad 3 tys. zł. Kierowcy dodali przy tym, że nic nie widzieli, nie słyszeli i nie wiedzieli kto mógł to zrobić.
Patrolujący w nocy teren dzielnicy, kryminalni obserwowali parkingi i stojące tam tiry. Około czwartej nad ranem policjanci dostrzegli na jednym z parkingów dwa tiry i białe renault. Na widok zbliżających się funkcjonariuszy kierowca auta ruszył do ucieczki.
Policjanci zatrzymali auto po krótkim pościgu i znaleźli w nim sześć plastikowych baniek o łącznej pojemności około 150 litrów oraz kawałek ogrodowego węża. W związku z uzasadnionym podejrzeniem, że kierowca białego renault i jego pasażer mogą być sprawcami wcześniejszych kradzieży, obaj zostali zatrzymani. Bracia: Łukasz i Bartosz K. trafili do policyjnego aresztu. Mężczyźni przyznali się do kradzieży i poddali dobrowolnie karze roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Bartosz i Łukasz musieli także pokryć w całości wyrządzoną szkodę.
Tym razem zebrany przez policjantów materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie Bartoszowi K. aż pięciu zarzutów: trzech kradzieży i dwóch kradzieży z włamaniem. 26-latek przyznał, że ukradł paliwo z tirów zaparkowanych przy Marywilskiej, Daniszewskiej, Płochocińskiej i Annopol, na sumę ponad 7 tys. zł. Mężczyźnie grozi kara nawet pięciu lat pozbawienia wolności. (ebi./policja)