| Do Polski, w chłodni z pomarańczami |
|
| poniedziałek, 22. luty 2010 , 14:03 |
|
|

Ziemia pod nogami tańczy, lubię zapach pomarańczy...
...śpiewał Tadeusz Woźniak, wiele, wiele lat temu. A co ma powiedzieć 18-letni obywatel Afganistanu, którego funkcjonariusze placówki Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Barwinku wspólnie z policjantami z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie zatrzymali,kiedy próbował przedostać się do Polski… ukryty w ciężarówce z transportem pomarańcz z Grecji. Jak sie okazało, przez przypadek trafił do Polski zamiast do Włoch.
- Grecki kierowca ciężarówki usłyszał jakiś dziwny hałas dobiegający z wnętrza chłodni z pomarańczami. Zatrzymał się więc przy najbliższej stacji benzynowej, zaraz za granicą polsko-słowacką, i zatelefonował na policję. A my powiadomiliśmy placówkę Straży Granicznej w Barwinku. Po otworzeniu chłodni policjanci i strażnicy graniczni znaleźli zziębniętego i zdziwionego tym, że przyjechał do Polski, młodego, 18-letniego Afgańczyka – powiedział podkomisarz Paweł Międlar z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

- Sprawdziliśmy cały ładunek ciężarówki, żeby się upewnić, czy we wnętrzu chłodni nie ukrywają się inni nielegalni imigranci – dodał ppłk SG Jan Grochowski, komendant placówki Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Barwinku. - Trzeba było rozładować cały transport pomarańczy, żeby dokładnie sprawdzić wnętrze chłodni, ale okazało się, że ten młodzieniec z Afganistanu był jedynym pasażerem na gapę. W trakcie przesłuchania powiedział, że przemytnicy, którzy etapowo przerzucali go z Afganistanu, za znaczne kwoty pieniędzy obiecywali mu dostanie się do Włoch, gdzie miał być przerzucony promem z Grecji. Jednak były z tym trudności, podobno trwa tam strajk przewoźników promowych na trasach między Grecją i Włochami i dlatego Afgańczyk został w Grecji zapakowany do najbliższej ciężarówki zmierzającej do państwa Unii Europejskiej, przypadkiem była to ciężarówka jadąca do Polski. Długo wytrzymywał zimno, ale kiedy ciężarówka się zatrzymała, to zaczął się dobijać, żeby go wypuszczono z chłodni.
"Niefortunny pasażer na gapę" podróżował przez kolejne granice od czterech dni. Żywił się oczywiście pomarańczami, a do picia kupił sobie przed wyjazdem... to anegdotyczna ciekawostka... sok pomarańczowy. Łupiny pomarańczy skrzętnie zbierał do torby foliowej. Pytanie tylko, co z innymi czynnościami fizjologicznymi, oprócz jedzenia...
- W chłodni, po rozładunku, znaleźliśmy dokument tożsamości wydany przez władze afgańskie na nazwisko innego młodzieńca. Być może nielegalny imigrant miał zamiar posługiwać się cudzą tożsamością w razie wpadki. Sprawdzamy teraz z pomocą tłumacza, jakie są prawdziwe jego dane osobowe, jak naprawdę się nazywa - stwierdził ppłk Jan Grochowski.
Jak powiedział podkom. Paweł Międlar z rzeszowskiej policji - Grecki kierowca ciężarówki twierdzi, że nie wiedział o Afgańczyku ukrytym w przestrzeni ładunkowej, nie powiedziano mu tego przed odjazdem, bo jest oczywiste, że nie zgodziłby się na świadome dokonanie przestępstwa przerzutu nielegalnego imigranta do innego państwa Unii Europejskiej. Jego wyjaśnienia uwiarygodnia fakt, że zadzwonił na policję, bo gdyby był wtajemniczony, to nie informowałby nas o tajemniczych odgłosach z chłodni.
- Wobec Afgańczyka wszczęte zostało postępowanie karne w związku z przekroczeniem polskiej granicy państwowej wbrew przepisom, a następnie zostanie on wydalony z Polski na podstawie przepisów ustawy o cudzoziemcach - dodał ppłk SG Jan Grochowski.
mjr SG dr Marek Jarosiński
rzecznik prasowy
komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu
|