Komisja Europejska zaproponowała w środę sfinansowanie ze środków publicznych dalszej budowy systemu nawigacji satelitarnej Galileo. By uniknąć kolejnych opóźnień w realizacji projektu potrzeba dodatkowych 10 mld euro - najpewniej z unijnej kasy (
jeszcze tydzień temu była mowa o 3,4 mld euro- przyp. red.)
"
Europa potrzebuje systemu radionawigacji satelitarnej - przekonywał unijny komisarz ds. transportu Jacques Barrot na konferencji prasowej. -
Galileo stanowi znaczący wkład w politykę Wspólnoty i jest wyrazem europejskich ambicji w zakresie przestrzeni kosmicznej, technologii i innowacji. Komisja robi wszystko, aby zagwarantować jego sukces".
Przedstawiony przez niego plan zakłada sfinansowanie ze środków publicznych wszystkich kosztów umieszczenia na orbicie 30 satelitów systemu, co według dotychczasowych planów miało być w dwóch trzecich finansowane ze środków prywatnych. Według aktualnej propozycji, prywatne konsorcjum wzięłoby na siebie eksploatację systemu dopiero od 2012-13 roku.
Szacowane środki publiczne sięgnęłyby 10 mld euro do roku 2030, w tym 3,4 mld euro do roku 2013, czyli jeszcze w obecnej perspektywie budżetowej. Tymczasem w siedmioletnim budżecie na lata 2007-13 przewidziano na Galileo nieco ponad miliard euro.
Pozostaje do rozstrzygnięcia, czy o brakujące 2,4 mld euro trzeba będzie zwiększyć unijny budżet, podwyższając odpowiednio składki krajów członkowskich, czy też poszczególne chętne kraje uzbierają odpowiednią kwotę poza budżetem UE - każdy na miarę swoich możliwości i ambicji. W pierwszym wariancie, za którym opowiada się KE, Polska musiałby wpłacić 60 mln euro więcej.
Ostateczna decyzja będzie zależała od krajów członkowskich. Ministrowie transportu mają o tym rozmawiać na spotkaniu w Luksemburgu 7 czerwca. Wśród dyskutowanych możliwości jest też wersja oszczędnościowa, która przewiduje sfinansowanie ze środków publicznych umieszczenia na orbicie zaledwie 18 satelitów.
KE przekonuje, że scenariusz publicznego sfinansowania budowy całej infrastruktury systemu pozwoli uniknąć dalszych opóźnień, które na razie sięgają 5 lat. Według najbardziej optymistycznych założeń, system ruszy najwcześniej w 2013 roku.
Komisja Europejska uważa też, że sfinansowanie Galileo ze środków publicznych będzie koniec końców tańsze, niż udzielenie gwarancji kredytowych i pokrycie zobowiązań prywatnego konsorcjum w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.
Galileo ma być odpowiedzią na amerykański system GPS. Realizowany pod egidą Europejskiej Agencji Kosmicznej i Unii Europejskiej, ma być niezależnym, zaawansowanym technologicznie systemem służącym do dokładnego ustalania parametrów badanych obiektów, ich współrzędnych i prędkości przemieszczania.
W przeciwieństwie do GPS, który jest w całości zarządzany przez Ministerstwo Obrony USA i tylko udostępniany cywilom, Galileo ma być systemem cywilnym (udostępnianym wojsku albo policji np. do operacji ratunkowych). Ponadto ma być od GPS lepszy, umożliwiając lokalizację obiektów z dokładnością do metra (a nie kilkunastu metrów). "Jakość usług będzie zupełnie nadzwyczajna" - zachwala Barrot.
USA nie stoją jednak w miejscu - na lata 2013-2018 zapowiadają GPS nowej generacji. Chińczycy także chcą budować własny system nawigacji satelitarnej, a Rosjanie modernizują swój, który na razie ma charakter wyłącznie militarny.
Europejczycy na razie będą mogli się pochwalić systemem EGNOS (Europejski Geostacjonarny System Nawigacji), który od 2008 roku ma umożliwiać lokalizację obiektów z dokładnością do pięciu metrów. W całości opiera się on jednak na technologii i usługach amerykańskiego GPS. (ebi./europap)