Dwóch policjantów, inspektor ITD i sam kierowca trafili do szpitala na obserwację. A wszystko to za sprawą rutynowej kontroli przeprowadzonej 26 czerwca w miejscowości Spytkowice przez inspektorów małopolskiego WITD.
W trakcie kontroli drogowej pojazdu należącego do przedsiębiorcy austriackiego, inspektorzy zauważyli wypływającą z naczepy niezidentyfikowaną ciecz. Ponieważ według dokumentu przewozowego w zaplombowanym pojeździe miały być przewożone artykuły elektroniczne (monitory) na Ukrainę, zaniepokojeni inspektorzy wezwali służbę celną w celu rozplombowania pojazdu i sprawdzenia. Wspólnie z celnikami stwierdzili po oględzinach przestrzeni ładunkowej, że oprócz elektroniki, w pojeździe przewożone są towary niebezpieczne. Jeden z kanistrów uległ rozszczelnieniu, a więc natychmiast wezwano straż pożarną, która potwierdziła, że jednym z przewożonych towarów ADR jest silnie żrąca oraz trująca ciecz – kwas tioglikolowy. Strażacy zneutralizowali niebezpieczny towar, a pojazd usunięto na parking strzeżony.
Policja zawiadomiona „o celowym sprowadzeniu na inspektorów transportu drogowego zagrożenia życia lub zdrowia podczas pełnienia czynności służbowych: - zatrzymała kierowcę i ukarała mandatem karnym w wysokości 1000 zł, zaś na przedsiębiorcę realizującego przewóz została nałożona kara administracyjna w wysokości 3100 zł.
Z powodu złego samopoczucia inspektorów przeprowadzających kontrolę, wezwano karetkę pogotowia. Jeden z inspektorów przewieziony został do szpitala na obserwację. Po zakończonej akcji do szpitala trafili również przybyli na miejsce policjanci, zaś w godzinach nocnych w areszcie źle poczuł się kierowca, który został także przewieziony do szpitala, w związku z podejrzeniem zatrucia substancją chemiczną. (ebi./gitd)