Gdyby ktoś zapytał o stopień bezpieczeństwa na drogach Europy, i w którym kraju jest najgrzej, to statystyczny obywatel II RP odpowiedziałby, że w Polsce. Tym bardziej, że w toku kampanii wyborczej twierdzą tak niektórzy politycy. Ale statystyki raczej nie kłamią i z liczbami nie ma co dyskutować. Okazało się, że to w poradzieckich państwach bałtyckich - Litwie, Łotwie i Estonii - zanotowano w ubiegłym roku najwięcej w całej Unii Europejskiej zgonów w wypadkach drogowych. Tak twierdzi Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu. Według prowadzonych przez tę instytucję statystyk wynika ,że te trzy kraje zanotowały w 2006 roku najwyższy wskaźnik śmierci w wypadkach drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców.
W ubiegłym roku w całej UE śmierć na drogach poniosło około 39200 osób. W latach 2001-2006 wzrosła liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym w Estonii, Bułgarii, Rumunii, Węgrzech i na Litwie.
Najmniej osób w ubiegłym roku (27 na milion ludzi) zginęło na drogach niewielkiej Malty, w Holandii wskaźnik ten wyniósł 45 osób. Na przeciwległym biegunie jest Litwa, gdzie śmierć w wypadkach drogowych poniosły 223 osoby na milion mieszkańców.
Największy postęp w bezpieczeństwie na drogach zanotowano w Luksemburgu, Francji i Portugalii.
Celem Unii Europejskiej jest zmniejszenie o połowę liczby ofiar śmiertelnych wypadków drogowych - z 50 tysięcy w 2000 roku do 25 tysięcy w 2010 roku. Aby to osiągnąć, komisarz UE ds. transportu Jacques Barrot zaapelował do rządów państw unijnych o przyjęcie wyższych standardów bezpieczeństwa na drogach. (ebi./europap)