Zapis sejmowego wystąpienia posła Janusza Piechocińskiego w debacie o rządowym projekcie zmiany ustawy o drogach publicznych
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zawsze z satysfakcją głosuję za maksymalnie długą debatą infrastrukturalną, bo jest ona potrzebna Polsce. Dzisiaj głosowałem za wnioskiem opozycji, aby było to 10 minut, bo uważam, że nawet pół godziny po to, żebyśmy mogli nawiązać dialog, a nie na siebie pohukiwać, bardzo by się przydało (
mowa o porannym głosowaniu nad porządkiem obrad).
Przestrzegam tych wszystkich, którzy z łatwością rzucają w tych sprawach kamieniem: nie znacie dnia ni godziny.
Możecie być ministrem, wiceministrem transportu w kolejnym rządzie i wtedy okaże się, że to, co było takie łatwe z pozycji opozycji, na tej mównicy, staje się wyjątkowo trudne, kiedy przychodzi to zrealizować tu i teraz, mając za sobą taką przeszłość, obecną teraźniejszość i nadchodzącą przyszłość.
Szanowni państwo, nie tylko w tej sprawie, także w sprawach budowy dróg, procesów inwestycyjnych, pragnę w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego i własnym zaapelować do państwa o odrobinę pokory.
Możemy zachować się w sposób następujący – kontynuować godowy taniec i polityczną grę albo zachować się jak ludzie z wyobraźnią, do których przyszedł sygnał: uwaga, mamy problem, jak z lotu Apollo w świetnym filmie z bodajże Tomem Hanksem w roli głównej.
Mamy problem, Polska ma problem, Europa ma problem z ceną dostępu do infrastruktury. Jak to zorganizować, jak to wyliczyć, aby nie przenosiło się na gospodarkę? Polska ma szczególny problem, bo w tym obszarze ma szczególne zobowiązania.
Każdy rząd współuczestniczył w bardzo ważnym dla Polski procesie – dynamicznego rozwoju tej najnowocześniejszej, najbardziej konkurencyjnej części polskiej gospodarki, czyli międzynarodowego transportu drogowego.
Proszę zwrócić uwagę – w tym proteście, i w tej debacie nakłada się na siebie kilka spraw nierozwiązanych przez poprzedni i przez obecny rząd.
Pierwsza to jest problem drożnej granicy. Druga sprawa to jest to, że tiry po niemieckich drogach jeżdżą ze średnią prędkością użytkową 72 km/h, w Polce jest to tylko 40 km, za chwilę będzie jeszcze mniej ze względu na zatłoczenie dróg, ale także roboty i modernizacje drogowe.
Polski tir, nie tylko polski, stoi na granicy z Ukrainą, nawet bez strajku celników i służb granicznych, nie krócej niż 40 godzin. Tam się marnuje kawał naszej marży, tam się marnuje kawał dochodów polskiej gospodarki. Jeżeli do tego dodamy, że w cenie statystycznego produktu10% to jest usługa transportowa, to już wiemy, z jak delikatną i trudną materią mamy do czynienia. Jak dodamy do tego to, co obaliło jeden z rządów, czy koalicję (mowa o ustawie o winietach z 2004 roku Marka Pola) i konsekwencje pewnych działań, to już zdajemy sobie sprawę z tego, o jak ważnym problemie mówimy.