Nadal sparaliżowany jest ruch na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce - czytamy w internetowym wydaniu podkarpackich "Nowin". Jak donosi dziennik - w godzinach wieczornych -
policja uzbrojona w hełmy, tarcze i pałki musiała oddzielić od siebie protestujących i grupę Ukraińców. Ci drudzy chcieli w końcu wjechać na przejście graniczne i wrócić do swoich domów.
A wszystko zaczęło się w nocy - z niedzieli na poniedziałek, kiedy weszły w życie nowe przepisy drastycznie zmniejszające ilość papierosów, które można wnieść lub przewieźć z Ukrainy. Obecnie jest to tylko 40 sztuk.
Rano ponad 100-osobowa grupa zablokowały terminal odpraw paszportowo-celnych na pieszym przejściu granicznym w Medyce, a później również drogowe przejście graniczne.
Protestujący nie przepuszczają samochodów, autobusów i ciężarówek. Zapowiedzieli, że "nie odpuszczą" i będą kontynuować akcję przynajmniej przez tydzień. Liczą, że przyniesie ona skutek i dojdzie do zmiany niekorzystnych dla nich przepisów.
W godzinach popołudniowych kierująca samochodem, która próbowała wyjechać z przejścia granicznego, przypadkowo najechała na stopę protestującej przed szlabanem 23-letniej przemyślanki. Pogotowie ratunkowe zabrało poszkodowaną do szpitala.
Policja i Straż Graniczna odmawiają odpowiedzi na pytanie, czy zdecydują się na siłowe odblokowanie granicy. Jutro o sytuacji w Medyce rozmawiać będą członkowie sztabu zarządzania kryzysowego przy wojewodzie podkarpackim.
za: nowiny24.pl