Romek, gdzie Cię tym razem poniosło? - Twój Portal Gospodarczy - Spedycje.pl
 

Romek, gdzie Cię tym razem poniosło?
 
piątek, 25. stycznia 2008 , 12:20
 
Ludzie, pasje i ich opowieści
Niedawno informowaliśmy o kolejnych planach naszego kolegi z branży – Romana Odolczyka. Tym razem, poniosło go za „wielką wodę”, aż w niedostępne, południowoamerykańskie Andy. Tak oto spełnia się marzenie „wielkiego chłopca”, na podobieństwo małego florentczyka Edmondo de Amicisa i jego niezapomnianych „Od Apeninów do Andów”.
W przypadku Romka, to raczej „z Bemowa w Andy”. Ale oddajmy głos Romanowi


Roman Odolczyk, stały korespondent portalu spedycje.pl - Andy 2008
Tu wasz specjalny wysłannik z Ekwadoru Roman.
Mamy dziś pierwszy wolny czas od gór, jesteśmy w pięknej miejscowości Riobamba skąd jutro ruszamy na podbój Chimborazo.
 Wyprawa idzie zgodnie z planem, w niedzielę (20.01) wczesnym rankiem weszliśmy na Ilinizas Norte (5126 m n.p.m), na szczycie stanęło 12 osób. Góra dość trudna technicznie w partiach szczytowych.
Następnego dnia (22.01.2008) o 2.30 w nocy wyruszyliśmy na atak szczytowy na Cotopaxi. Obóz założony na 5150 m, noc była dość ciepła, na szczycie byłem, jako drugi o 5.50. Jeszcze było ciemno, słońce właśnie wschodziło, krater w całej okazałości. Wszędzie towarzyszą mi banery sponsorów .
 Ekwador najbardziej zaskoczył mnie temperaturą , jest dość chłodno, mimo, że to równik - cały czas jesteśmy powyżej 2800-3000 m n.p.m. Podobno gorąco jest nad oceanem. Ekwador to kraj bardzo tani, dość powiedzieć że ogromny obiad można zjeść za 2-2,5 USD. Na szczęście nie mam kłopotów żołądkowych, co spotyka większość Europejczyków.
Teraz kolej na Chimborazo - 6310 m. Będzie walka, szyki może nam popsuć sąsiedni wulkan Tungurahua - który jest aktywny od kilku tygodni i wyrzuca popiół na okolice. Ale w nocy widok złego Tungurahuy jest imponujący.
Za 4-5 dni będziemy z powrotem w Riobamba, gdzie właśnie dzieciaki cieszą sie końcem roku szkolnego - leją się wodą i rozbijają sobie jajka na głowach. Po prostu fiesta.
Kurczaki są pyszne, dziewczyny piękne, wino smakuje jak nigdy....Po Chimborazo napiszę więcej.

Pozdrowienia dla całej załogi

Roman Odolczyk
 
Materiał wydrukowany z serwisu www.spedycje.pl