Na to wygląda.
3-4 lata temu większość szanujących się firm dbała o public relations. Widać było i budżety (choć akurat te w PR mogą być stosunkowo niewielkie), widać też było wkład pracy, zaangażowanie, ciekawe pomysły ludzi od PR w naszej branży.
Pojawiały się ciekawe pomysły sponsorskie. Schenker i jego prezes intensywnie stawiali na tzw. odpowiedzialny społecznie biznes. Frans Maas wszedł w sponsorowanie regat żeglarskich. Hellman postawił na sporty ekstremalne. Wspierano domy dziecka czy akcje charytatywne. Ludzie od PR bardzo intensywnie współpracowali z dziennikarzami, aby każda, nawet najdrobniejsza informacja nie umknęła uwadze mediów. Co dziś z tego pozostało? Prawie nic, a w każdym razie niewiele…
Dlaczego? Czyżby okazało się, że to zupełnie niepotrzebny aspekt działalności firmy? Nie było efektów? Za duże koszty? Myślę, że bardzo niewiele firm wchodząc w PR tak naprawdę wiedziało, jak to robić, kiedy pojawią się efekty i czego należy się spodziewać.
Moje doświadczenie z Frans Maasa pokazały, że dopiero po roku a w zasadzie po 2 latach intensywnego PR pojawia się jakaś “zwrotka”. Zaczyna okazywać się, że firma staje się rozpoznawalna, dostrzegalna i co najważniejsze, utrwala się wizerunek, który chcieliśmy wykreować przy pomocy PR.
A można naprawdę wiele. Można pokazać, że firma jest prawdziwym ekspertem w swojej dziedzinie, a nie jedną z wielu. Można uwypuklić najsilniejsze strony (np elementy oferty), nieco maskując te słabsze. Można wreszcie przyciągnąć uwagę najlepszych pracowników na rynku (jakże obecnie ważne!), tak aby myśląc o zmianie pracy w pierwszej kolejności pomyśleli “tak, chcę pracować w firmie X”. Oczywiście, te uwypuklone elementy wizerunku nie mogą być oderwane od rzeczywistości. Np. Rabenowi trudno teraz było by przekonać rynek pracy, że jest wymarzonym pracodawcą dla człowieka z doświadczeniem (co innego, dla kogoś stawiającego pierwsze kroki w TSL) a - powiedzmy - Cargo Partnerowi czy JAS-FBG, że w pierwszej kolejności stawiają na jakość obsługi.
Piarowa gorączka z przed kilku lat już opadła. Niestety, o ile widać jeszcze ostatnio billboardy DHL promujące turniej golfowy, to wyraźnie widać spadek aktywności w mediach. Czy PR jest więc skutecznym elementem strategii marketingowej firmy? Czy jest dostępny i możliwy do zastosowania przez niemal każdego, czy tylko przez tych największych?
Moim zdaniem, zdecydowanie niesłusznie następuje odwrót od PR. Zarządy i prezesi za szybko chcieli efektów, często zbyt wiele spodziewając się po “czarodziejach od mediów”. Inna sprawa, że też często ludzi od PR rozbudzali nadmiernie te nadzieje. Obecnie znam niewiele Zarządów (szczęśliwie, jeden z nich to zarząd Diery, gdzie pracuję obecnie :-) ), które wiedzą i rozumieją, że PR to bardzo istotne i silne narzędzie marketingowe.
Tych kilka lat temu PR zrobił się modny. Teraz, zostali przy nim tylko Ci, którzy wiedzą, co to tak naprawdę oznacza i jak należy go używać. I Ci już spijają i będą nadal spijać śmietankę :-)
www.ospedycji.pl