"Spedycja w praktyce" - zapis debaty - Twój Portal Gospodarczy - Spedycje.pl
 

"Spedycja w praktyce" - zapis debaty
 
czwartek, 11. stycznia 2007 , 06:30
 
Od redakcji
Na zorganizowaną przez portal spedycje.pl debatę przyjechało do Warszawy prawie 40 uczestników, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli chcieli podyskutować o książce „Spedycja w praktyce”, autorstwa Piotra M. Sikorskiego i Tomasza Zembrzyckiego. Książka (jej drugie wydanie) została wydana przez Polskie Wydawnictwo Transportowe (PWT) w 2006 roku.
Wkrótce po zapowiedzi wydawniczej na stronie www.spedycje.pl i pojawieniu się książki na rynku, na łamach naszego portalu czytelnicy wyrazili swoje pierwsze opinie.
Z czasem, szczególnie po wpisach najbardziej aktywnych na forum „Bogusława Kowala” i prezesa „Golonki”, dyskusja bardzo się ożywiła. Spowodowało to, że na forum zabrali głos autorzy książki. Trzeba przyznać, że jak na dyskusje internetową, nie przekroczyła ona granic „dobrego smaku”, chociaż nie obyło się bez drobnych uszczypliwości. Zainteresowanie książką i tocząca się dyskusja oraz zachęty „forumowiczów” sprowokowały redakcję portalu do przygotowania dyskusji publicznej z udziałem autorów, wydawcy i tych, którzy zechcieli swój prywatny czas poświęcić na debatę.
Dzisiaj publikujemy zapis debaty. Jak każdy zapis ma swoje ułomności, gdyż zupełnie inaczej słucha się adwersarzy na „żywo”, a inaczej, gdy przychodzi to przekazać w formie słowa pisanego. Dlatego proszę o wyrozumiałość, jeśli chodzi o przekaz, jaki Państwu prezentujemy, mając świadomość, że nie uniknęliśmy pewnych błędów i być może źle zinterpretowaliśmy, co „autor miał na myśli”. Ale, od czego jest nasze forum? To na jego łamach możecie Państwo, uczestniczący w debacie, i nie tylko, wyrazić swoje poglądy i sprostować „niedoróbki redakcyjne”.
Grzegorz Jabłoński, redaktor naczelny spedycje.pl


Zapis debaty
Debatę rozpoczął Andrzej Rusak, wydawca portalu, a jednocześnie spedytor z długoletnim stażem.
Po krótkim przywitaniu i wyjaśnieniu kulis, które zobligowały nas do jej przeprowadzenia wspólnie z PWT, poprosił profesora Wojciecha Paprockiego o jej prowadzenie.
Profesor Paprocki zaapelowali do zebranych, aby spotkanie przyjęło formę „seminarium” z możliwością krótkich wypowiedzi, najwyżej do 10 minut. Stwierdził, że przy takim niedostatku na rynku wydawniczym pozycji o tej tematyce, warto wykorzystać każdą okazję, aby podyskutować o tym, jak przygotowywać kadry dla spedycji, jaką role powinno spełniać środowisko naukowe w sytuacji, tak szybko zmieniających się realiów życia gospodarczego w naszym kraju. Następnie zaprosił do dyskusji.
Andrzej Sikorski (Bogusław Kowal)
Na wstępie krótkie wyjaśnienie, to ja jestem właśnie tym Bogusławem Kowalem z forum, tą jak niektórzy pomyśleli „czarną owcą”. Występowałem pod pseudonimem na forum dyskusyjnym w portalu spedycje.pl., aby uniknąć jakichkolwiek nieporozumień, związanych ze zbieżnością nazwisk, mojego i jednego ze współautorów książki Piotra M. Sikorskiego.
Zobligowany przez profesora Paprockiego do krótkiego wystąpienia, pozwolę sobie na przedstawienie moich uwag przy pomocy przygotowanej prezentacji multimedialnej. W tej prezentacji odzwierciedlone są główne wątki moich poglądów prezentowanych na forum w portalu spedycje.pl. A teraz po kolei.
W czasie dyskusji na forum pan Piotr (Sikorski) pisze, że paragraf 1 - spedytor zawodowy i tak dalej. Potem, kiedy napisałem, że to nie jest tak, i że ten artykuł w ogóle brzmi inaczej, przeszliśmy na formę, że to była pomyłka, a chodziło o to, że to definicja prawna samego autora. Być może i tak, chociaż powiem szczerze, nie wierzę. Tak, jak większość czytelników, odebrałem to, jako nie prawidłowe wypisanie z art. 794 kodeksu cywilnego, określenia, co to jest spedycja, co to jest spedytor.
Nawet, jeśli jak mówił autor, napisane na podstawie art. 794 par. 1, to nie mogłoby być w imieniu i na rachunek, bo paragraf 2 mówi o występowaniu w imieniu, czyli od razu stwierdzam błąd. A z czym się dalej nie zgadzam?
Mówiąc krótko, zdaniem P.M. Sikorskiego - spedycja to organizacja procesów przemieszczania towarów. Odpowiadam – nie, to nie jest organizacja przemieszczania towarów. To jest wysyłanie lub odbiór przesyłki. Bo mamy do czynienia z taką sytuacją po zmianach systemowych w 1989 roku, kiedy to nastąpił szybki rozwój (wybuch) tej spedycji i jeszcze przez pierwszy rok, dwa lata spedytorzy zachowywali się przyzwoicie. Ale szybko zauważyli, że mogą zarabiać na frachcie, czyli mogą „strzyc równo i klienta i przewoźnika”. I tak jest do dziś. Autorzy w swojej książce próbują to przedstawić, jako coś normalnego i oczywistego. I, że to jest etyczne. Ja się z tym nie zgadzam. I stwierdzam, że to jest nie tak.
Sprawa następna, pisze P. Sikorski - autorem definicji jestem ja sam, słowem posiadam prawa autorskie i ponoszę za nie odpowiedzialność. Stąd moje pytanie, czy ta definicja występuje, jako podmiot, czyli definicja spedycji, plagiatu czy przewoźnika lub definicja prawna profesora czy moja, twoja czy czyjaś inna? Gdy ktoś pisze - definicja prawna - to czytelnik ma prawo uważać, że to jest definicja wywiedziona z przepisów prawa. Teraz, czy to jest definicja pana Piotra?
Zobaczcie państwo tekst Ogólnych Polskich Warunków Spedycyjnych (OPWS wersja 95) i tekst pana Piotra. Czym się różnią?
Akurat tutaj (na planszy) tego nie widać. Spedytorem w OPWS w ich rozumieniu – i u autora jest to  wycięte, a tu dodane tylko - towarowej. Ta definicja wprowadza czytelników w błąd, niektórzy uważają ją za przywołanie odpowiedniego zapisu kodeksu cywilnego, a tutaj występuje jako motto, w tej książce. I nie ma znaczenia, jak wielu ludzi odczyta ten tekst, właśnie jako motto, bo jeśli ma to być podręcznik, to taka postawa według mnie jest niewłaściwa.
Co to jest spedycja powiem krótko. Musimy sobie to przypomnieć, dlatego, że dawno już nikt nie widział prawdziwego spedytora takiego, który wysyła i odbiera przesyłki. I jest odpowiedni zapis w kodeksie cywilnym, który mówi o spedycji, który mówi, co to jest spedycja.
Spedytor jest zobowiązany do podejmowania czynności niezbędnych do uzyskania zwrotu nienależnie pobranych sum, typu przewoźnego, cła i innych należności (art. 797 k.c.). I to jest nieważne?. Chce państwu wykazać, że spedytor był po to powołany, aby być takim, jakby adwokatem klienta.
Przewoźnik bardzo często ma do czynienia ze skomplikowanymi taryfami i obliczeniami różnych rzeczy, a spedytor jest potrzebny, żeby sprawdzić przewoźnika. I dlatego, moim zdaniem powinno być wykluczone to, żeby spedytor dopisywał do frachtu swoją „działkę”.
Następna sprawa dotycząca unormowania rozstrzygania sporów.
Chodzi o spór klienta ze spedytorem. Konwencja CMR nie dotyczy umowy spedycji i w ogóle nie powinna być wymieniana. Ogólne warunki spedycyjne (OPWS) są najczęściej uczciwe, – ale jesteśmy praktykami, nie teoretykami – i powiedzmy sobie, że są one najczęściej nieuczciwe. OPWS-y są ewidentnie nieuczciwe. Opisują (regulują), że spedytor odpowiada za przesyłkę do wartości towaru, ale w OPWS-ach ogranicza swoją odpowiedzialność do dwóch SDR-ów. A zgodnie z kc spedytor odpowiada do pełnej wartości.
Jeżeli przewoźnikowi można podnieść odpowiedzialność poprzez wpisanie do listu przewozowego wartości towaru, to w OPWS- ach nie ma takiej boskiej siły, która podniosłaby odpowiedzialność przewoźnika, ponad 2 SDR-y.
Sprawa następna. Ważną zasadą jest obowiązek klienta do opłacania należności frachtowych bez ich zmniejszania. Jest to bardzo śmiała teza autorów. Ja się z nią zupełnie nie zgadzam. Spedytor tylko wtedy pobiera pieniądze, kiedy sam reguluje to u przewoźnika. Żądać, od klienta żeby zapłacił jemu należności frachtowe? Przecież jego zarobkiem jest prowizja spedycyjna. Jeżeli pobiera za fracht, to tylko wtedy, gdy sam uregulował ten fracht u przewoźnika.
Jeżeli nie uregulował – jesteśmy praktykami – jak towar jest uszkodzony spedytor najczęściej w ogóle nie płaci przewoźnikowi do czasu wyjaśnienia, a sam żąda, żeby jemu zapłacono. To jest w ogóle chora sytuacja, dlatego fracht jest należnością dla przewoźnika, a nie dla spedytora. Tu są właśnie takie dywagacje o pozycji spedycyjnej. Autorzy piszą jak jest, a jest źle. Okazuje się, że to, co w prawie jest ważne, a nie to, co wszyscy robią. Pobieranie przez spedytora należności frachtowych i wystawianie faktur za przewóz skutkuje tym, że spedytor może być uznany za przewoźnika i odpowiadać, jak przewoźnik.
Zgodnie z kc spedytor powinien rozliczyć się przed dającym zlecenie. Może wystawić fakturę za prowizję spedycyjną, natomiast za fracht musi mieć pokrycie. Spedytor ma nie oszukiwać klienta, tylko właśnie bronić przed przewoźnikiem.
Incoterms – kompletne nieporozumienie. Tu (w książce) jest napisane – incoterms reguluje przejście prawa własności. Incotermsy w ogóle nie regulują przejścia prawa wlasności.
Przejście odpowiedzialności za towar, ryzyka (w sensie obowiązku ubezpieczenia). Nie w sensie obowiązku ubezpieczenia tylko w sensie zapłaty za towar.
Zgodnie z Konwencją Wiedeńską międzynarodowej sprzedaży towarów, po przejściu ryzyka na kupującego, utrata lub uszkodzenie towaru nie zmienia faktu, że kupujący musi zapłacić za towar. I tylko w tym sensie reguluje to Incoterms, natomiast o ubezpieczeniach Incoterms mówi tylko w dwóch przypadkach: CIF i CIT
Moment przejścia ryzyka na stronę, która ma prawo dochodzić odszkodowania. Nie, nie, nie – to nie jest tylko błąd teoretyczny, ale także praktyczny. Jak będziemy uczyli spedytorów?
Przejście ryzyka dotyczy tylko umowy kupna - sprzedaży. Kto może składać reklamacje do spedytora? – tylko jego klient. A kto może składać reklamacje do przewoźnika? – ten, kto jest osobą uprawnioną z umowy przewozu.
Dlatego znajomość incoterms jest dość powszechna” – a moim zdaniem powszechna jest, ale nieznajomość incotermsow i to nie tylko u spedytorów.
Listy przewozowe – nieprawdą jest, że do wydania towaru wystarczy kopia listu – ona nie jest potrzebna – wystarczy się wylegitymować, jako odbiorca i nie trzeba mieć kopii listu.
Jeżeli to jest podręcznik i ma pomagać spedytorowi w samokształceniu, to jego wady są bardzo uciążliwe.
   Prof. Wojciech Paprocki
Wprawdzie ta lista nie jest zamknięta (zastrzeżeń do książki), ale postarajmy się jednak wywieść wnioski, jak postępować w sprawach wątpliwych i jak, w naszym środowisku próbować zmierzać do tego, aby było ich (błędów) jak najmniej. Jeśli sobie tych spraw nie wyjaśnimy, to nie ma „świętego”, który napisze dobry podręcznik. Dla przykładu, co wspólnego ma spedytor w Hamburgu i Hong Kongu, działający na określonym rynku i w swoim otoczeniu. Żartobliwie rzecz ujmując łączy ich litera „H”, bo życie i praktyka pokazują, że pod tymi pojęciami mogą kryć się różne znaczenia. Czy to źle, że niezgodnie z jedną definicją, myślę, że nie.

Prof.dr hab. Wiesław Czyżowicz
Absolutnie nie chcę polemizować z tym, co tutaj zostało przedstawione. Chcę wypowiedzieć się z punktu widzenia praktyka, ale i dydaktyka, nauczyciela akademickiego, który uczy pewnych zasad. Seminarium ma między innymi pokazać kierunki zmian w ustawodawstwie i to nie tylko naszym: w kontekście swobody świadczenia usług (swobody UE) oraz w kontekście procesu globalizacji.
Mamy tutaj szereg problemów związanych z organizacją szeroko rozumianego procesu życia społeczno-gospodarczego, realizowanego przez część firm działających w tej sferze, związanych z transportem, spedycją i logistyką.
Z tego punktu widzenia, zwłaszcza w dydaktyce, ja tę książkę będę rekomendował, niezależnie od tego, jakie będą tutaj błędy. Bo to, co wychwycił pan Kowal (Sikorski) to kwestia bardzo szczegółowej recenzji wydawniczej. Z punktu widzenia, dydaktyki i praktyki książka jest znakomicie skonstruowana. To jest jedyna kompleksowa pomoc dydaktyczna – podręcznik ten jest elementarnym abecadłem.
A tak na marginesie, każdy z nas, jako autor ma prawo do własnej definicji. Stworzyłem sporo w swoim życiu i one funkcjonują.
To, co mi się podoba w tej książce to przedstawienie, praktycznego znaczenia w transporcie i spedycji międzynarodowej, że uwzględnia się coś, co jest zawsze poza lub prawie zawsze – niezwykle skomplikowane, trudne sprawy celne. Ja też się tutaj z panem Piotrem nie do końca zgadzam, ale to nie ma większego znaczenia, to jest elementarz. Ale kiedy ktoś, chce naprawdę pogłębić swoja wiedzę, to ma dużo źródeł, z których może korzystać.
I sprawa incotermsów. Z całym szacunkiem dla pana Jarosława Hermanowskiego, którego cenię i znam, ale inaczej pojęcie Incotermsów traktują Amerykanie i za nimi ich partnerzy z regionu Pacyfiku, inaczej jest to rozumiane w krajach wspólnoty europejskiej. Czy mamy udawać, że nie ma różnic między jednym i drugim zakresem pojęciowym i trzymać się jedynie słusznej wykładni, czyli europejskiej? Oczywiście, że nie, i praktyka najlepiej reguluje tego rodzaju problemy.
Piotr M. Sikorski współautor książki, DHL Polska
Dziękuję panie profesorze (zwrócił się do prof. W. Czyżowicza) za ciepłe słowa na temat tej publikacji. Ona ma nazwę „Spedycja w praktyce” i taki był cel, właśnie pokazanie - spedycji w praktyce, w realnej rzeczywistości, jaki postawiliśmy razem z Tomaszem Zembrzyckim przystępując do jej pisania. Jako autor mam obowiązek odniesienia się do zarzutów, jakie przedstawił pan Kowal (A. Sikorski).
Jeżeli miałbym się odnieść, co do istoty sporu, to przede wszystkim chciałbym się odnieść do tego, czy spedytor może wstąpić w prawa przewoźnika, czy może wystawić fakturę, czy organizuje proces, czy tylko czynności towarzyszące. Omawiając, co robi spedytor w tym obszarze, kierowałem się tym, co moim zdaniem powinien robić spedytor, i co między innymi robi moja firma spedycyjna.
Postrzegam spedytora nie, jako pasożyta, który chce sobie nabić dodatkową prowizję i nic nie zrobić. Nie tak to postrzegam i starałem się to w tej książce przekazać. Spedytor jest pomiędzy przewoźnikiem a klientem, a efektem jego pracy jest przemieszczenie towaru i za tą rolę pobiera pieniądze. Ponieważ zgodnie z kc odpowiada za całość, wystawia również rachunki za fracht, który realizuje jego podwykonawca na zasadach określonych prawem przewozowym, a odpowiada wobec swojego klienta na zasadach określonych przez kc.
Jeżeli spedytor zechce wstąpić w obowiązki przewoźnika, to tym samym się im podporządkowuje. W praktyce, dopóki spedytor widzi, że przewoźnik starannie wykonuje swoją pracę, to będzie go bronił, również przed swoim klientem i to starałem się tutaj pokazać. Na marginesie, jest tak samo wielu przewoźników, którzy "kantują" spedytorów, jak i odwrotnie.
Prof. Wojciech Paprocki
W dotychczasowych wypowiedziach pojawiły się zasadniczo różne punkty widzenia. Jako profesor, nie jako manager mam prawo wątpić. Jak poznaję rzeczywistość mechanizmów gospodarki wolnorynkowej, to wątpię, jaka ona jest w nawiązaniu do teorii. Jako profesor, nie wiem, kto jest spedytorem w ogóle, bo transformacja spedytora w przewoźnika (i czasami w drugą stronę) jest immanentną cechą funkcjonowania na tym rynku.
Piotr Sikorski zaznaczył niechcący zupełnie inny problem. Chcemy za jednym zamachem skonsumować rozmowę o różnych rynkach, mówiąc, że jest jeden rynek transportowy, a to nieprawda. Mamy rynek transportu drogowego i rynek transportu lotniczego i są one nieporównywalne. Na jednym i drugim rynku są te same podmioty, ale ich rola nie jest taka sama.
W Europie mamy jednoznacznie określonego regulatora rynku transportu kolejowego. Sam rynek usług transportowych niestety jest bardzo ułomny, a kolejowy (mimo regulatora) jeszcze bardziej, niż sama kolej. Musi być, bowiem ktoś, kto przewiduje pewne działania i potrafi na nie oddziaływać, w tym na uczestników rynku. Aby nie stracić tego, czego się spedytorzy od XVII wieku, a więc dawno nauczyli, że może zabraknąć barek albo samochodów, ale może być ich też za dużo i wtedy rynek reaguje odpowiednio, czasami doprowadzając niektórych do ruiny.
Ja nie znam definicji spedytora. Definicja w kodeksie cywilnym jest drogowskazem, ale to nie oznacza, że tak podmioty ją przestrzegają.
I tu muszę przyznać - nie zgadzam się z profesorem Czyżowiczem. Źle jest rekomendować książkę, w której są widoczne błędy. Trzeba poczekać na III wydanie, bo ta dyskusja zbliża nas, żeby autorzy dali nam lepszy produkt, bo na razie nie mamy nic lepszego do zarekomendowania.
Dążymy do poprawności i materiały dydaktyczne powinny być poprawne i wskazywać kierunki doskonalenia przepisów, które ciągle się zmieniają. Za mało czujemy ducha przemian w Europie i tak, też jest w innych krajach. Musimy zarabiać pieniądze i robić tak, żeby klient był zadowolony.

Tomasz Zembrzycki, współautor książki Deutsche Bahn Polska
Chciałem odnieść się do wątku, który mnie bardzo dotyka – przemiany własnościowe na rynku europejskim. Mogę powiedzieć, że jako dynamicznie rozwijająca się gospodarka (polska) bardzo szybko będziemy mieli do czynienia z procesem łączenia się funkcji przewoźnika - stricte przewoźnika wg definicji prawnych - z funkcją spedytora
Mogę przytoczyć tu kilka nazw firm, które już w tej chwili to robią, mowa jest tu między innymi o naszym największym przewoźniku morskim.
Przenikanie tych dwóch funkcji zaczęło się już jakiś czas temu. Teraz, de facto każdy spedytor, coraz więcej czasu poświęca na dystrybucję lokalną i u nas w Polsce, średnie firmy spedycyjne powoli są przewoźnikami tak samo, jak średni przewoźnicy stają się spedytorami.
Dlatego też można dyskutować, czy „Spedycja w praktyce” jest dobrym tytułem dla tej książki, bo mowa jest tutaj o wielu funkcjach, również o funkcji operatora logistycznego. Ale w jakiś sposób musimy ją marketingowo sprzedać. A spedycja jest słowem, które trafia do wielu podmiotów działającym na polskim rynku, w tym spedytorów i firm spedycyjnych.
Prof. Wiesław Czyżowicz
Zainspirował mnie pan Tomasz (Zembrzycki) swoją wypowiedzią. Ja, panie profesorze (skierował się do prowadzącego spotkanie prof. Paprockiego) będę polecali ten podręcznik, bo nie ma nic lepszego, a sam też nic lepszego nie napiszę. Tak, jak polecam Polską Gazetę Transportową jako jedno ze źródeł, jak polecam Przegląd Podatkowy, czy Monitor Prawa Celnego i Podatkowego.
Dzięki współpracy samorządów gospodarczych, które będą bronić naszego rynku usług, bronić uczciwej konkurencji, regulowanej zgodnie ze standardami europejskimi jesteśmy w stanie tę konkurencję wygrywać.
Grzegorz Woelke (internetowy prezes Golonka)

Merytorycznie, to już prawie wszystko zostało powiedziane. Myślę, że autorzy są w stanie wyciągnąć wnioski z pracy Andrzeja (Sikorskiego) i odpowiadając na pytanie, czy ta książka jest godna polecenia – odpowiadam – ta książka, będzie godna polecenia przy III wydaniu, bowiem trudno się nie zgodzić, z większością rzeczy, które tu zostały napisane i zarówno recenzent, jak i autorzy są w stanie większą część z tych uwag uwzględnić.
Kolejna sprawa, która nasuwa mi się po tej dyskusji, otóż czy rozwiązania legislacyjne odpowiadają przenikaniu się spedytora i przewoźnika. W mojej ocenie odpowiadają i należałoby ten wątek w książce rozwinąć. Mamy tutaj do czynienia z dwoma instytucjami: z instytucją wstąpienia spedytora, – kiedy spedytor staje się przewoźnikiem - i bardzo zachęcałbym autorów do rozwinięcia tego wątku, bo to jest naprawdę klucz do rozwiązania tego, całego sporu.
Spedytor może być przewoźnikiem, tylko to rodzi określone konsekwencje prawne. I druga sprawa, dotycząca tego przenikania się, mianowicie instytucja tzw. przewoźnika umownego. Zachęcam autorów do wykorzystania tej pracy, którą wykonali Andrzej Sikorski i wydaje mi się, że III wydanie tej książki, będę mógł spokojnie polecić swoim pracownikom - spedytorom.

Iwo Nowak - czasopismo Logistyka

Mój głos będzie odbiegali nieco od tego, co do tej pory mówiono, mianowicie chcę poruszyć zupełnie inny aspekt. Chociaż myślę, że warto mimo wszystko podziękować autorom, że podjęli trud przygotowania tej publikacji. Krytykom z kolei za to, że odnieśli się do tej pozycji, co pozwoli doskonalić ten „produkt”, który mam nadzieję, że przyczyni się do powstanie III wydania.
Natomiast zwróćmy uwagę na jedną rzecz, na tych, którzy będą podejmowali pracę, jako spedytorzy i na tych, którzy są teraz w szkołach średnich i różnych typach szkół zawodowych. Stąd moja prośba, czy państwo (wydawcy) mogliby rozważyć przygotowanie czegoś w rodzaju wstępu do spedycji?
W zeszłym roku pojawił się podręcznik „Podstawy logistyki” i szkoły zaczęły to zamawiać. Była, więc luka. Pamiętajmy i o tych, którzy przychodząc na studia wyższe, przynajmniej w tym zakresie (podstawowym) powinni już mieć podstawy, a obecna książka powinna być podręcznikiem dla nich, a więc nie będą oni pytać o same podstawy. Przychodzący do szkół wyższych, byliby zdecydowani, że chcą się kształcić w tym kierunku i będzie to dla nich bodziec do wyboru dobrej uczelni.

Władysław Jaszowski – prezes Polskiego Wydawnictwa Transportowego

Właściwie moje sumienie jest „obciążone” tą książką, to ja podjąłem decyzję o jej wydaniu. Muszę wiec powiedzieć, czym kierowałem się kierując ją do druku i rozpowszechniania. Po pierwsze - dobrą opinią autorów (i o autorach). Po drugie - dobrą opinią recenzentów.
W moim przekonaniu, ta książka już spełniła nasze oczekiwania, w każdym razie w tym wydaniu i w tym wydawnictwie swoją rolę. Dzięki portalowi spedycje.pl wywołała dyskusje i to jest cenne, nie tylko dla autorów, ale i wydawcy.
Bo właśnie na tle tej dyskusji, mamy jedną cenną wskazówkę, że o rzeczach, które są najbardziej istotne dla tego środowiska, warto pisać i wydawać. I my, jako Polskie Wydawnictwo Transportowe i Polska Gazeta Transportowa będziemy podejmowali ten wysiłek i podejmowali sprawy żywe dla środowiska. Co do kolejnego wydania tej pozycji, już poprawionej jesteśmy otwarci na ten pomysł.
Prof. Halina Brdulak – recenzentka

Chciałabym rozwiać wątpliwości wydawcy. Przychylam się do profesora Czyżowicza, że również polecam tę książkę, która co „gorsze” (w odczuciu niektórych) podoba mi się, dlatego, że tak w sposób niebanalny podchodzi do zagadnień spedycji. Autorzy, pokazali ją (spedycję) tak, jak ona rzeczywiście wygląda. Po moich uwagach, znalazły się w książce również zagadnienia z logistyki. To, że są pewne uchybienia, to też moja wina, że tych zagadnień prawnych tak dokładnie nie przeczytałam. Dobrze, że są takie osoby, jak pan Andrzej Sikorski, które czytają wnikliwie i mam nadzieję, że zgłoszone uwagi zostaną uwzględnione w III wydaniu, bo nie ulega wątpliwości, że takie wydanie powinno się pojawić.

Piotr M. Sikorski
Proponuję rozwiązanie w postaci erraty do III wydania. Ponieważ faktycznie należałoby poprawić trzy błędy, nad resztą możnaby polemizować.
Przede wszystkim umknęło mi, że artykuł 75 kc został uchylony w międzyczasie. Co do Incotermsów, to zabrakło stwierdzenia, że Incoterms nie reguluje przejścia prawa własności i rzeczywiście jest to błąd. Trzeci bład jest w opisie morskich konosamentów.

Prof. Wojciech Paprocki

Zbliżamy się do końca seminarium, które uważam za udane. Chciałbym panom Piotrowi Sikorskiemu i Tomaszowi Zembrzyckiemu, jako autorom tej pozycji podpowiedzieć. Żeby przyjęli ten punkt widzenia i pogląd, że w kwestiach prawnych możemy mieć daleko posuniętą tolerancję, co jest poglądem autora, a co nie. Prawo wymaga jednoznaczności zapisów, aby je łatwiej interpretować. Mamy w tym zakresie jeszcze bardzo skromne orzecznictwo.
Ale posłużę się jednym przykładem. Podstawą do zapłaty jest WZ z poświadczeniem, powstaje pytanie, czy podstawą do powstrzymania płatności za fracht jest źle wykonana usługa przewozu? Czy jest takie naruszenie umowy nienazwanej, bo nie ma umowy logistycznej w Polsce. Klient mówi „sorry”, ale jak chcesz u mnie pracować, to za tę dostawę nie dostaniesz nic i cześć.
Nie wiem, jak napisać to w podręczniku, ale to, co w nim jest napisane, jest jednoznaczne, że po prostu należy nie płacić. I to mi się też za bardzo nie podoba. Bo, jak to ma być podręcznik, to czy oznacza to, iż „preferuje w tym sektorze prawa dżungli”. Bo to są takie sprawy, w których można sobie pomoc, gdyby przy kolejnym wydaniu poprosić o recenzję specjalistę prawnika, aby uniknąć tych wątpliwości prawnych. I jeszcze jedno, czego bym oczekiwał od autorów tego rodzaju podręczników. Wyraźnego zaznaczenia, gdzie jest własna licencia poetica autorów.

Andrzej Rusak prezes RBS,
właściciel portalu www.spedycje.pl, organizator debaty

Nie raz jeszcze będziemy się kłócili, ale kłóćmy się pięknie. I to było naszym zamysłem, jako portalu spedycje.pl. Jeśli jest różnica poglądów i zdań, na temat, dotyczący szerszego kręgu zainteresowanych, to warto podyskutować. Czasem ostro, ale z szacunkiem dla interlokutorów.
Okazuje się, że i książka potrafi wywołać polemikę. I to książka skierowana do wąskiego kręgu zainteresowanych.
A może to po części odpowiedź na to, co przeszkadza nam, jako ludziom bezpośrednio zaangażowanym w praktykę usług spedycyjnych, transportowych i logistycznych po stronie rozwiązań prawnych „konstytuujących” naszą działalność.
Może warto zachęcić legislatorów do takich zmian w prawie, aby łatwiej się poruszać nam spedytorom, bo z tego żyjemy i naszym klientom, bo potrzebują naszych usług.  Korzystając z okazji dziękuję wszystkim przybyłym na naszą „debatę”, prowadzącemu spotkanie profesorowi Wojciechowi Paprockiemu, profesor Halinie Brdulak, dzięki której spotkaliśmy się w murach zacnej SGH. Dziękuję adwersarzom, Andrzejowi Sikorskiemu, któremu się „chciało” z takim zaangażowaniem poświęcić swój czas na rzetelne przygotowanie koreferatu, jak nazwał jego wystąpienie prowadzący spotkanie, a przede wszystkim Piotrowi M. Sikorskiemu i Tomaszowi Zembrzyckiemu, autorom książki, która dala asumpt do dzisiejszego spotkania.
A ponieważ Nowy Rok ledwie się zaczął, zapraszam wszystkich na lampkę szampana, życząc, aby ten rok był jeszcze lepszy, zarowno w biznesie, jak i życiu osobistym.
/Opracowali:grab&apple/
 
Materiał wydrukowany z serwisu www.spedycje.pl