Ctl Rail to obóz, gdzie pracodawca ma kodeks pracy za nic a maszynista ma obowiązek prowadzić pociąg bez względu na to ile godzin już jest w pracy. Prośbą, obietnicami premii, czasem szantażem czy wręcz groźbą dyspozytura wymusza na maszyniście prowadzenie pociągu grubo ponad ustawowy czas pracy byle tylko doprowadzić go do stacji końcowej. Faktem bezsprzecznym jest, że wielu kolegów maszynistów ulega dyspozytorom i na własną odpowiedzialność jadą 16, 20 a nieraz i wiele więcej godzin. Zwykła głupota a może chęć przypodobania się naczalstwu kiedyś doprowadzi do tragicznych w skutkach konsekwencji. Wówczas władza firmy umyje rączki a wina spadnie na chcącego jak najlepiej dla firmy maszynistę.
Obiecywane za kadencji starego prezesa podwyżki płac po zmianie zarządu poszły w niepamięć. Śmieszne 220 zł brutto ryczałtu na dojazdy do pracy są niczym w stosunku do faktycznych kosztów ponoszonych przez maszynistów, sięgających nieraz nawet 500 - 600 zł miesięcznie. W imię czego takie koszty ma ponosić pracownik?!
Dyspozytura nie ma zielonego pojęcia o swojej pracy. Planiści zatrudniają maszynistów do obsługi pociągów ze stacji poczatkowych oddalonych czasem o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania. Poza tym są często aroganccy, żeby nie powiedzieć chamscy w stosunku do tych, którzy ciężko pracują na ich wypłaty. Chętnie przytoczyłbym tu parę nazwisk ale zainteresowani doskonale wiedzą o kim mowa.
Możnaby dużo jeszcze napisać o największym prywatnym przewoźniku kolejowym ale po co? Ci w środku wiedzą i cicho siedzą a ci z zewnątrz i tak nie wierzą...
Z pozdrowieniami dla zazrządu - wkurzony do bólu maszynista.
KOMENTARZE
KLAWYGOSCsobota, 25. sierpnia 2007 , 18:23:51, ID (ip): a89e8d
Pracuje w PTKiGK Rybnik jako m-sta na jednym z oddzialow kopalnianych. Nie chce tu wchodzic prezesom w tylek ale powiem ze generalnie filozofia wlasciciela co do pracownikow zamyka sie w stwierdzeniu "macie wszystko co wam sie nalezy jako pracownikom ale wykonujcie prace tak jak powinniscie"... i tyle. Zarobki moze nie sa kosmiczne ale jest mozliwosc dorobienia przesiadajac sie z lokomotywy oddzialowej na jezdzaca po szlakach ogolnokrajowych... osobiscie nie pale sie do tego na razie. Zasadniczo wymaga sie ode mnie abym przyszedl do pracy na osiem godz., zrobil swoje i juz,,, ale mowie , pieniazki nie sa kosmiczne. Przedsiebiorstwo zarabia (zwlaszcza od kilku lat kopalnie dobrze placa za uslugi ) wszelkie socjale sa przyznawane bez problemu,,, jubileusze, nagrody, urlopy i mozliwosci podwyzszania kwalifikacji, rowniez. Przepisy wewnatrzoddzialowe jak i ogolne, kodeks pracy sa powaznym odniesieniem do pracy. Wszystko przez kilkadziesiat lat, mimo zawieruch na rynku pracy i innych "metamorfoz" w naszym kraju nie zmienia sie zasadniczo... Dzisiaj dowiedzialem sie ze podkupila nas pcc rail. I tu poploch....Skoro lepiej byc nie moze ( no moze kasa..) to moze byc tylko.....tak samo, mam nadzieje. Jesli macie doswiadczenia jako pracownicy firmy PCC RAIL to moze sypniecie kilka faktow... hmm... czego sie spodziewac ? Dzieki za zrozumienie przydlugiego wywodu ale caloksztalt jest wazny jako odniesienie.. Pozdrawiam "braci" zza nastawnika.