Ctl Rail to obóz, gdzie pracodawca ma kodeks pracy za nic a maszynista ma obowiązek prowadzić pociąg bez względu na to ile godzin już jest w pracy. Prośbą, obietnicami premii, czasem szantażem czy wręcz groźbą dyspozytura wymusza na maszyniście prowadzenie pociągu grubo ponad ustawowy czas pracy byle tylko doprowadzić go do stacji końcowej. Faktem bezsprzecznym jest, że wielu kolegów maszynistów ulega dyspozytorom i na własną odpowiedzialność jadą 16, 20 a nieraz i wiele więcej godzin. Zwykła głupota a może chęć przypodobania się naczalstwu kiedyś doprowadzi do tragicznych w skutkach konsekwencji. Wówczas władza firmy umyje rączki a wina spadnie na chcącego jak najlepiej dla firmy maszynistę.
Obiecywane za kadencji starego prezesa podwyżki płac po zmianie zarządu poszły w niepamięć. Śmieszne 220 zł brutto ryczałtu na dojazdy do pracy są niczym w stosunku do faktycznych kosztów ponoszonych przez maszynistów, sięgających nieraz nawet 500 - 600 zł miesięcznie. W imię czego takie koszty ma ponosić pracownik?!
Dyspozytura nie ma zielonego pojęcia o swojej pracy. Planiści zatrudniają maszynistów do obsługi pociągów ze stacji poczatkowych oddalonych czasem o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania. Poza tym są często aroganccy, żeby nie powiedzieć chamscy w stosunku do tych, którzy ciężko pracują na ich wypłaty. Chętnie przytoczyłbym tu parę nazwisk ale zainteresowani doskonale wiedzą o kim mowa.
Możnaby dużo jeszcze napisać o największym prywatnym przewoźniku kolejowym ale po co? Ci w środku wiedzą i cicho siedzą a ci z zewnątrz i tak nie wierzą...
Z pozdrowieniami dla zazrządu - wkurzony do bólu maszynista.
KOMENTARZE
były pracownikśroda, 24. września 2008 , 11:46:31, ID (ip): 6c3bca
Czyli zostanie jeden wielki burdel i nic tylko się będzie pogarszać, chłopaki cały czas mówią że jest coraz gorzej, tylko lizidupy mają w miare dobrze!