Krótka relacja z długiego wieczoru
Mimo nienajlepszej pogody (na początku imprezy) około 100 osób przybyło na nasz PIKNIK Cargo 2007 na strzelnicę Legii do podwarszawskiego Rembertowa. Tym, którzy nie przestraszyli się ciężkich chmur i co tu dużo mówić, stanęli przed dylematem, cieszyć się cenzurkami swoich pociech w wieku szkolnym, czy też udać się na piknik – i wybrali to drugie – serdeczne dzięki.
Także niebiosa zlitowały się nad nami i zaraz po rozpoczęciu imprezy wyjrzało słoneczko.

Bez zbędnych ceregieli i „przemówień”, piknik otworzył jego główny organizator Andrzej Rusak - wydawca portalu. Przypomniał tradycję, już kilkunastoletnią, podobnych imprez organizowanych kiedyś dla całej branży TSL, gdzie mogli się spotkać ludzie z różnych firm.
Teraz zapanowała moda na organizowanie „firmowych eventów”, ale mamy nadzieję, że uda się wskrzesić organizację tego rodzaju spotkania, otwartego dla wszystkich chętnych.
Przy ognisku i grillu, w tle z delikatną muzyką zaczęliśmy, po polsku od „biesiady”.
Potem przyszła kolej na część „sportową”. Na dwóch strzelnicach przeprowadzono zawody w strzelaniu z karabinka sportowego i pistoletu oraz, chyba najbardziej emocjonującą konkurencję strzelanie z prawdziwej „dubeltówki” (a raczej boka) do rzutków. Okazało się, że po krótkim instruktażu, jak „przyłożyć” strzelbę do ramienia i jak poprowadzić linię strzału, wcale niemało uczestników radziło sobie nad podziw dobrze z tą dyscypliną strzelecką.

Wyszło na to, że wśród „tslowców” nie brakuje talentów na miarę mistrza Adama Smelczyńskiego. Rzutki pryskały w takim tempie, że potrzebne były trzy dogrywki z udziałem kilku zawodników, aby wyłonić nie tylko zwycięzcę, ale i tych na drugim i trzecim miejscu na podium.
Nie mniejsze emocje towarzyszyły strzelaniu z „lżejszej broni”. Amatorów strzelania nie odstraszyły nakładające się „huki” pistoletów i karabinków. Prawdziwa kanonada trwała ponad godzinę. I co najfajniejsze, wśród strzelających przeważały zdecydowanie panie. I to nie tylko liczbowo, ale i w wynikach. W pierwszej trójce znalazły się dwie panie, panowie mieli w tym czasie inne zajęcia, gdyż prawdziwy mężczyzna najpierw oddaje się, jakże męczącym zajęciom przy grillu i „lejku”. Ale faktem jest, że najlepszy wynik w pistolecie i karabinku (łącznie) osiągnęła dziewczyna o dźwięcznym imieniu Kamila.