Konfitury
 
 NEWSLETTER    
  Czwartek, 20 listopada 2008 r.
Czytelnicy on-line: 66
 
Imieniny:
Anatola, Edyty, Rafała
reklama
Spedytor na szczytach Kordylierów
wtorek, 05. lutego 2008 , 11:00
Spedytor na szczytach Kordylierów
Chimborazo zdobyte
Kolejna korespondencja własna z wyprawy wysokogórskiej polskiej ekipy w Andy.
Roman Odolczyk (nasz człowiek na wyprawie) przesłał nam kolejną korespondencję, którą udało mu się wysłać, korzystając z krótkiego wypoczynku po zdobyciu kolejnej góry. Tym razem Chimborazo.

Chimborazo (6310 m n.p.m.) to najwyższy wulkan Ekwadoru, jest usytuowany w zachodnim paśmie Cordillera Occidental (Kordyliera Zachodnia). Chimborazo znajduje się w Parku Narodowym Sangay. W języku tamtejszych Indian, Chimborazo, oznacza "wielką śnieżną górę". Chimborazo posiada szeroki, wydłużony grzbiet, o długości ponad 8 km, z którego wypiętrza się pięć, samodzielnych wierzchołków.
Najwyższy z nich, Whymper, jest najodleglejszym miejscem od środka Ziemi. Jako pierwsi, stanęli na nim E. Whymper oraz J.A. i L. Carrel, w 1880 roku. Z wierzchołka rozciąga się wspaniała panorama na wulkaniczne doliny.


Cześć
Ponownie z pięknego Riobamba, właśnie wróciliśmy z akcji na Chimborazo, no cóż było ciężko, pogoda tym razem dopisała średnio. Nastroje w ekipie tym razem były trochę gorsze, myślę, że góra nas trochę przestraszyła, prawie nie ma tam ludzi, rejon powitał nas zimnem i zacinającym śniegiem.
 
Ponad głowami wznosi sie ogromny kolos Chimborazo, aby uzmysłowić sobie ogrom góry - wyobraźcie sobie, że jest ona wielkości od podstawy - mniej więcej połowy naszych Tatr. Baza była na wysokości 5000 m obok schronu Whymper Refugio. Obóz pierwszy założyliśmy na 5500 m n.p.m na przełęczy Castillo, tak wysoko jeszcze nie spałem, choć trudno to nazwać snem.
„Chimbo” ma 6310 m, więc wyruszyliśmy około 1 w nocy, teren jest miejscami bardzo trudny, głównie idzie sie w lodzie, nachylenie ściany bardzo duże, jest kilka prawie pionowych ścian, wiec trzeba korzystać z pełnej asekuracji, śrub lodowych itp. Było naprawdę ciężko, od wysokości 5700-5800 zaczął padać śnieg i zrobiło sie bardzo zimno – myślę, że temperatura spadała do -15 , było kilka trudnych momentów.
Około 5.30 pierwsza piątka stanęła na szczycie (w tym ja). Szczyt „Chimbo” przypomina rozległy kalafior, teren lodowy poprzecinany szczelinami i dziurami - bardzo ciężko się poruszać, choć jest dość rozległy. Widoczność była minimalna, wiało, zacinało śniegiem i było bardzo zimno. Krajobraz zupełnie księżycowy. No i wysokość - nie ma, czym oddychać. Pozostałe zespoły dotarły na szczyt 1-2 godz. po nas, już jak się rozjaśniło.
  |str. 1| 2 | Następna
» Wstecz
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
 
DODAJ KOMENTARZ
 
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
FORUM Dodaj nowy wątek
 
 
Google
 
 
 
Warto przeczytać
24.12.2006
21.12.2006
 
 


Czytaj również
 

Jadąc za morze klimat zmieniamy, nie siebie……
29.03.2008 | 19:23
 

Fatal error: Call to undefined function cut() in /include/frame_left_02.php on line 146