Miłość do pojazdów z demobilu nie zna granic, w przenośni i dosłownie. Niedawno, nie do końca legalnie, przekroczyły granicę ze Słowacją – dwa pancerne wozy bojowe typu Praga V3S z demobilu słowackiej armii. Nie odbyło się to w imię wrogiej „agresji” ze strony zaprzyjaźnionego kraju, ale sprowadzili je sobie dwaj miłośnicy starych pojazdów wojskowych z głębi kraju.
Miłość niejedno ma imię... nawet do starych pojazdów
6-8 lutego 2008 r. strażnicy graniczni z placówki Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Lipnicy Wielkiej w powiecie nowotarskim na Orawie ustalili, że niezgodnie z obowiązującymi przepisami zostały sprowadzone ze Słowacji do Polski dwa wozy pancerne z demobilu armii słowackiej.
O całej historii poinformował redakcję
mjr SG Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej: -
Już dwa miesiące temu, 11 grudnia ub. roku, czyli przed wejściem Polski do strefy Schengen - rozpoczyna swoją relację mjr Jarosiński -
strażnicy graniczni przejścia granicznego Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Chyżnem zakwestionowali prywatny przewóz tych dwóch wozów pancernych, które próbował wwieźć do Polski 28-letni mieszkaniec pobliskiej, przygranicznej miejscowości na Orawie.

Załatwił on dużą ciężarówkę TIR i na jej skrzyni ładunkowej chciał przewieźć niecodzienny towar do Polski. Były to wozy opancerzone produkcji jeszcze czechosłowackiej, typu Praga V3S, wyposażone w dwulufowe działka przeciwlotnicze dużego kalibru 30 mm, pochodzące z legalnej sprzedaży sprzętu wycofywanego z armii słowackiej.
Obowiązujące przepisy dopuszczają zakup, przewóz i posiadanie tego rodzaju sprzętu militarnego, ale pod warunkiem nieodwracalnego pozbawienia elementów jego uzbrojenia cech użytkowych, czyli mówiąc kolokwialnie, trzeba tak uszkodzić jego uzbrojenie, żeby nie można było oddać z niego strzału, nawet po podjęciu ewentualnej naprawy.

Mieszkaniec Orawy został wtedy pouczony o obowiązujących w tej dziedzinie przepisach, a transport został zawrócony (11 grudnia 2007 roku) na terytorium Słowacji. Jednak w związku z tym, że po wejściu Polski i Słowacji do strefy Schengen przewóz towarów nie jest już kontrolowany w przejściach granicznych, to postanowił on skorzystać z tego ułatwienia.
Skontaktował się z kolekcjonerami militariów z północnej Polski, zaprosił ich do Słowacji i tam, na miejscu, sprzedał im te dwa wozy bojowe w cenie po 20 tysięcy złotych każdy, zakładając przy tym, że ich sprowadzenie do Polski odbędzie się staraniem już nowych nabywców.