Jadąc za morze klimat zmieniamy, nie siebie…… - Twój Portal Gospodarczy - Spedycje.pl
Konfitury
 
 NEWSLETTER    
  Niedziela, 7 września 2008 r.
Czytelnicy on-line: 33
 
Imieniny:
Reginy, Marka, Melchiora
 
    
 
reklama
Jadąc za morze klimat zmieniamy, nie siebie……
sobota, 29. marca 2008 , 19:23
Schronisko Jose Ribas pod Cotopaxi leży na wysokości 4800 m n.p.m. To wysokość Mt. Blanc w Europie. Trzeba do niego podejść około 300 m z miejsca, dokąd dojeżdżają samochody.
Rejon wita nas lodowatym powietrzem, mgłą i zacinającym deszczem. W schronisku jest kilka osób – większość wspinaczy atakuje szczyt Cotopaxi - 5897 m n.p.m. wprost ze schroniska. My jednak mamy inny plan. Chcemy założyć obóz pośredni na wysokości 5200-5300 m. W dalszym ciągu chodzi o zdobywanie aklimatyzacji, poza tym atak szczytowy będzie łatwiejszy.
Następnego dnia niespiesznie wyruszamy z całym sprzętem w górę. Zgodnie z planem na 5200 udaje nam się znaleźć dobre miejsce na rozłożenie obozu. Instalujemy się w namiotach – jest trochę ciasno, śpimy w 2-osobowych po, trzech ale przynajmniej plecaki są lżejsze.
Nad nami potężna bryła COTOPAXI. Około 2 w nocy w czterech zespołach ruszamy na szczyt. Moją linę prowadzi Boguś, potem ja, na końcu Rafał. Początkowo trudno mi było złapać rytm zwłaszcza, że Boguś prowadził (facet ma na koncie CHO OYU i SHISHA PANGMA) potem jednak zgraliśmy tempo i szło się świetnie.
Technicznych trudności na Cotopaxi raczej nie ma, są natomiast strome podejścia i trzeba uważać na szczeliny. Wyprzedziliśmy pozostałe zespoły i około 5.40 stanęliśmy na krawędzi krateru, z którego wydobywają się niewielkie ilości gazu. Było jeszcze ciemno, na horyzoncie dopiero pojawiała się poświata dnia. Trochę żałowałem, że nie udało się zobaczyć wschodu słońca na szczycie, lecz i tak była wielka radość. To był wtedy mój rekord wysokości i pomyślałem sobie, że jeśli nawet reszta się nie uda to Cotopaxi i tak jest wielkim osiągnięciem.
Na szczyt weszło 13 osób. W Andy zabrałem 3 podarunki dla naszych szczytów. W kraterze Cotopaxi wylądował pierwszy.
Na chwilę wróciliśmy do El Chaupi, aby zabrać część pozostawionych tam rzeczy. Tradycyjnie późnym wieczorem wyruszamy dalej. Wygodnym busem załatwionym przez Vladimira jedziemy do Riobamba. Jest to stolica prowincji CHIMBORAZO i stąd już blisko na spotkanie z najwyższym szczytem Ekwadoru. Jest noc, podjeżdżamy pod hotel TREN DORADO, zmęczeni myślimy tylko o wygodnym łóżku – nasz kierowca nie może jednak otworzyć klapy bagażnika gdzie są nasze plecaki. Bezradnie rozkłada ręce i robi się wesoło. Pełna groteska. Trzeba znaleźć w nocy warsztat, który rozbroi tę bombę. Na szczęście udało się jeszcze zjeść kolację.
Hotel jest, jak na nasze potrzeby luksusowy. Wygodne łóżka, prysznic, ciepła woda i przestronne patio gdzie można posiedzieć na słońcu. Następny dzień to totalne lenistwo. Zgodnie stwierdzamy, że jeśli kiedyś zamieszkamy w Ekwadorze, to tylko w Riobamba. Czas spędzamy na objadaniu się, zakupach, odwiedziliśmy odległą o 35 km osadę CHAMBO z gorącymi źródłami, a wieczorem wybraliśmy się do miejscowego klubu na imprezę. Jak się potem okazało była to ostatnia dyskoteka. Następnego dnia klub został zamknięty…….
  Poprzednia  | 1 | 2 | 3 |str. 4| 5 | 6 | 7 | Następna
» Wstecz
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
 
 
KOMENTARZE
  Krzysiek"Solo"Solecki    czwartek, 24. kwietnia 2008 , 14:24:45, ID (ip): 6d30f3
 

Sie ma Romek, pamiętaj- "W życiu piękne są tylko chwile"
 
 
DODAJ KOMENTARZ
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
FORUM Dodaj nowy wątek
 
 
Google
 
 
 
CZYTAJ RÓWNIEŻ
23.02.2008
12.02.2008
05.02.2008
25.01.2008
06.01.2008
30.04.2007
13.01.2007
24.12.2006
21.12.2006
 
 

Czytaj również
 

WYPRAWA ANDY 2008
23.02.2008 | 10:44
 
Krótkie podsumowanie – spisane w Warszawie 15 lutego 2008 zakończyła się wyprawa ANDY 2008. Po ponad ...

12-02
11:47

  Aconcagua zdobyta – "Romek spedytor" na szczycie
Ludzie, pasje i ich opowieści specjalnie dla spedycje.pl od naszego korespondenta z Andów /10.02.08/ Dziś wreszcie zeszliśmy z gór do ...

05-02
11:00

  Spedytor na szczytach Kordylierów
Chimborazo zdobyte Kolejna korespondencja własna z wyprawy wysokogórskiej polskiej ekipy w Andy. Roman Odolczyk (nasz człowiek na wyprawie) przesłał nam ...

25-01
12:20

  Romek, gdzie Cię tym razem poniosło?
Ludzie, pasje i ich opowieści Niedawno informowaliśmy o kolejnych planach naszego kolegi z branży – Romana Odolczyka. Tym razem, poniosło go ...

06-01
14:38

  Ekspedycja - spedytora w Andy
Roman, Andy i Aconcagua Już po raz kolejny, jeden z naszych stałych korespondentów - Roman Odolczyk rusza w swoją wyprawę, aby ...

30-04
06:28

  Ludzie, pasje i ich opowieści
Relacja z wyprawy na najwyższy szczyt Austrii - Grossglockner – 3798 m Grossglockner – najwyższy szczyt Austrii, w Wysokich Taurach ...

13-01
09:21

  Ludzie, pasje i ich opowieści
Nowe wiadomości z Tatr W cyklu Ludzie, pasje i ich opowieści, który zainugarowaliśmy reportażem o zdobywaniu Elbrusa, dzisiaj reportaż spod „samiuśkich ...
 

 FORUM | « Więcej tematów  « Dodaj temat

Ostatnio komentowane
 
 
Najczęściej komentowane
 

 SONDA | Więcej sond

Gdzie zamierzasz spędzić letni urlop?
wczasy w kraju
pobyt za granicą
u rodziny, znajomych, na działce
we własnym domu
nie mam urlopu
 
 

O nas | Kontakt z redakcją  |  Reklama / Advertising | Partnerzy | Zgłoś błąd na stronie

Arsped Sp. z o. o. 2007 - Wszelkie prawa zastrzeżone