Ludzie, pasje i ich opowieści
70 lat temu Tadeusz Góra pobił światowy rekord w przelocie szybowcem. W sobotę w Bezmiechowej odbyły się upamiętniające to wydarzenie uroczystości. Piękną kartę z historii polskiego lotnictwa przypomniały podkarpackie "Nowiny".
Uroczystości upamiętniające jedno z najważniejszych dokonań polskich szybowników - słynny lot Tadeusza Góry, zorganizowała w sobotę Politechnika Rzeszowska. Wziął w nich udział główny bohater wydarzeń sprzed 70 lat.
W Bezmiechowej gen. bryg Tadeusz Góra spotkał się ze swoimi wychowankami, władzami uczelni, kolegami pilotami, oraz osobami zafascynowanymi jego postacią. Jedną z nich jest Tadeusz Chwałczyk, historyk lotnictwa. - Takie warunki, jakie wystąpiły 18 maja 1938 roku zdarzają się raz na 100 lat - mówi autor książki biograficznej o pilocie.
Wszyscy się śmiali
90-letni Tadeusz Góra tak wspomina swój wyczyn: - To instruktor nakłonił mnie do tego lotu. Wcześnie rano ściągnął mnie z łóżka. Tylko dla przekory powiedziałem mu, że lecę do Wilna. Wszyscy się z tego śmiali, bo ówczesny rekordowy przelot wynosił 350 km.
W czasie wojny Tadeusz Góra latając w 316 Dywizjonie Myśliwskim w Anglii zestrzelił 5 niemieckich samolotów, jedną latającą bombę V-1 i uszkodził okręt podwodny. Jest pierwszym Polakiem i drugim człowiekiem na świecie, który zdobył Złotą Odznakę Szybowcową z Trzema Diamentami.
Starajcie się dorównać
Po wojnie Leon Sęk ułożył piosenkę o pilocie "Tadeusz Góra w słońcu i chmurach”. W czasie uroczystości odśpiewały ją dzieci ze Szkoły Podstawowej w Bezmiechowej.
Imieniem Tadeusza Góry nazwany jest dzisiaj Akademicki Ośrodek Szybowcowy w Bezmiechowej. W sobotę bohater wydarzeń sprzed lat podarował Politechnice przyznaną mu statuetkę "Dedala”.
- Niech instruktorzy ośrodka starają się dorównać instruktorom sprzed 70 lat - życzył szkoleniowcom pilot.
źródło: Nowiny /Dorota Mękarska/
18 maja 1938 roku pilot Tadeusz Góra pobił światowy rekord przelotu otwartego szybowcem. Wystartował w Bezmiechowej i wylądował pod Wilnem. Długość trasy wyniosła 577,8 km. Za swój wyczyn otrzymał, jako pierwszy pilot w świecie, medal Lilienthala, przyznawany przez Międzynarodową Federację Lotniczą.
Po wojnie wrócił do kraju, pracował jako pilot oblatywacz i instruktor szybowcowy na Żarze. Jako pierwszy Polak i drugi człowiek na świecie, zdobył Złotą Odznakę Szybowcową z Trzema Diamentami.
Po Październiku 1956 mógł wrócić do lotnictwa wojskowego W latach 1957-1987 latał jako pilot wojskowy m.in. na samolotach odrzutowych MiG-15, MiG-17 i pierwszym ponaddźwiękowym w Wojsku Polskim - MiG-19. Dosłużył się stopnia pułkownika pilota. Po wypadku na MiG-19 w roku 1972 odszedł ze służby, ale z lataniem nie zerwał przesiadając się na śmigłowce jako pilot, potem instruktor w Świdniku.
Latał też na szybowcach, poprawiając nawet swój przedwojenny rekord w locie od zachodniej granicy Polski do Hrubieszowa (630 km). Zawodową kartę lotniczą zamknął w roku 1969.
15 sierpnia 2007 został awansowany na stopień generała brygady w stanie spoczynku.