Ludzie, pasje i ich opowieści
W najnowszym numerze "Autotransportu"
Jarosław Mokrzewski, autor książki, spędził za kierownicą ciężarówki ponad 10 lat. Podobnie jak kilka tysięcy polonijnych kierowców zamieszkałych w prowincji Ontario, przekracza kanadyjsko-amerykańską granicę co najmniej raz w tygodniu. I za każdym razem towarzyszy temu dreszczyk emocji. Jego zdaniem, w ostatnich latach wjazd do USA stał się jeszcze bardziej stresujący. Ma to związek ze wzrostem uprawnień i większą aktywnością amerykańskich służb granicznych.
Mimo że między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi istnieje porozumienie o wolnym handlu, przekraczanie granicy między tymi krajami wymaga od truckerów spełnienia nie lada wyzwań. W wydanym w Toronto polonijnym „Podręczniku kierowcy trucka” poświęcono temu wyjątkowo obszerny rozdział.
Wjeżdżając do Stanów, kierowca ciężarówki ma kontakt z Urzędem Celnym (United States Customs Service ) i z Urzędem Imigracyjnym (United States Immigration and Naturalization Service). Dodatkowo po stronie amerykańskiej w pasie granicznym, a szczególnie wokół przejść granicznych, działa oddzielna służba – Straż Graniczna (U.S. Border Patrol); jej głównym zadaniem jest walka z nielegalnymi emigrantami i przemytem narkotyków.
Na przejściach panuje duży ruch i nie wszyscy przechodzą dokładną kontrolę, ale oficer emigracyjny zadaje każdemu kierowcy kilka standardowych pytań: czy jedzie sam, gdzie mieszka, czy przewozi alkohol i papierosy, czy był karany za przestępstwa kryminalne.
Podczas kontroli szczegółowej przepytywanie trwa tak długo, aż urzędnik dojdzie do wniosku, że kierowca spełnia warunki do przekroczenia granicy. Autor podręcznika podaje przykład na to, jak czujne są amerykańskie służby graniczne: „Gdy miałem założone przeciwsłoneczne okulary, zdarzało się, że pracownik pobierający opłatę za przejazd mostem granicznym sięgał po telefon, aby dzwonić do amerykańskich służb emigracyjnych z informacją, że jestem podejrzany, bo chowam twarz za okularami. Gdy szybko zdjąłem okulary i pozdrowiłem go słowami ‘
Hello, there’s pracownik automatycznie odkładał słuchawkę, a ja bez przeszkód przekraczałem granicę.”