O roli transportu wodnego śródlądowego w rozwoju regionów zjednoczonej Europy dyskutowano na konferencji zorganizowanej w czerwcu na Politechnice Wrocławskiej przez Międzynarodową Wyższą Szkołę Logistyki i Transportu.
Wzięli w niej udział naukowcy oraz praktycy zajmujący się przewozami rzecznymi z Polski, Austrii, Niemiec, Czech, Słowacji i Francji. Ministerstwo Infrastruktury reprezentował Andrzej Gdula, dyrektor Departamentu Gospodarki Morskiej i Śródlądowej. Gości przywitał Janusz Pawęska, kanclerz WSLiT.
Polska w porównaniu z rozwiniętymi krajami Europy, takimi jak Niemcy, Belgia czy Holandia, nie ma rozbudowanej sieci dróg wodnych. Procentowy udział wykorzystania transportu towarów kanałami i rzekami w naszym kraju kształtuje się poniżej 1 proc. Dla porównania w Belgii wynosi on 14%, w Niemczech – 12%, w Holandii – aż 44%. Wynika to przede wszystkim z posiadania przez te państwa zróżnicowanego potencjału gospodarczego oraz z założenia, że dobrze i bezpiecznie jest dysponować różnymi formami transportu. Główną przyczyną ograniczającą rozwój żeglugi śródlądowej w Polsce, oprócz złego stanu istniejącej infrastruktury dróg wodnych, jest niedostosowanie parametrów jednostek pływających do charakteru naszych szlaków wodnych. Ogólnie mówi się, że Polska żegluga śródlądowa stale podupada, a największą przyczyną od dawna tego stanu rzeczy są złe warunki żeglugowe na Odrze, naszej największej drodze wodnej, zwłaszcza w jej środkowym biegu. Zebrani z zainteresowaniem wysłuchali wypowiedzi Martina van Dijka, kierownika międzynarodowego wydziału Królewskiego Związku Kapitanów Schuttevaer w Holandii, który przedstawił obecny rozwój rynku żeglugowego w Europie. Wypowiedź zilustrował zdjęciami nowych już, eksploatowanych typów statków, przystosowanych do różnych akwenów. Wrażenie zrobił ponton załadowany kilkunastoma barkami.