Burzliwa dyskusja o stanie branży transportowej
Sprawa zastąpienia winiet opłatami autostradowymi, zezwolenia do krajów trzecich, wysoka cena paliwa i zła sytuacja firm transportowych to tematy, którymi zajęli się uczestnicy dyskusji „
Polski transport drogowy – zagrożenia i szanse przetrwania”.
Odbyła się ona 4 września w Mościbrodach pod Siedlcami, podczas VIII Ogólnopolskiego Spotkania Przewoźników Drogowych. Uczestniczyli w niej decydenci i szefowie wielu firm. Obecny był m.in. sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz, posłowie z Sejmowej Komisji Infrastruktury: przewodniczący Zbigniew Rynasiewicz oraz dwaj wiceprzewodniczący Stanisław Żmijan i Krzysztof Tchórzewski, prezydent IRU Janusz Łacny, dyrektor BOTM Waldemar Wierzbicki, z-ca dyrektora w Departamencie Dróg Transportu Drogowego MI Bogdan Oleksiak i dyrektor Izby Celnej w Białej Podlaskiej Jerzy Siedlanowski.
Likwidacja winiet
W przeliczeniu winietowym opłata za przejazd 1 km autostradą wynosi 14 gr. W momencie wprowadzenia systemu opłat za przejazd stawka wzrosłaby wielokrotnie – mówi się o 1,40 zł/km – i byłaby jedną z najdroższych w Europie. Wyższą mają jedynie Szwajcarzy, w przeliczeniu 2,20 zł/km.
„J
eżeli nowy system wejdzie w życie przewoźnicy będą uciekali z autostrad” – twierdził Krzysztof Tchórzewski.
„
Wysokie opłaty mogą doprowadzić do bankructwa wiele firm transportowych, a my tego nie chcemy. Wiem też, że przewoźnicy są w stanie wytrzymać 30% zwyżki opłat za winiety. To w praktyce oznacza, że będą pieniądze na budowę i utrzymanie dróg, a takie opłaty nie zachwieją przedsiębiorstwami. Jednak na takie zmiany potrzebne jest przyzwolenie społeczne, dlatego obecnie prowadzimy rozmowy z przewoźnikami” – tłumaczył Tadeusz Jarmuziewicz.
Problemem jest to, że nie ma pieniędzy na remont i budowę dróg, bo opłaty z winiet trafiają obecnie do koncesjonariuszy. Rekompensaty te są jednak zawyżone i dlatego rząd prowadzi rozmowy ze spółkami autostradowymi o ich redukcji o 30%. Przy korzystnym finale i podwyższeniu opłat winietowych sytuacja na jakiś czas się rozwiąże.
Spadek cen paliw o 10%, gotowy projekt ustawy o ładunkach ponadnormatywnych i przetarg na przejście w Drohobyczu, który jest w trakcie realizacji, to jedne z niewielu pozytywnych wiadomości, jakie władze przekazały przewoźnikom.
Wzrośnie też pula zezwoleń na Rosję o 50 tys. na przewozy dwustronne/tranzytowe, do uzyskania której przyczyniła się Joanna Gałach, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych i Spedytorów „Podlasie”. Podziękował jej za to Tadeusz Jarmuziewicz.
Jest jeszcze zniesienie ograniczeń wwozu paliwa do Polski do 200 l. Niestety, będzie ono obowiązywało dopiero od 1 grudnia. Przewoźnicy niepokoili się, że jeśli zostanie wprowadzone pod koniec roku, to nie zdążymy wykorzystać 5 tys. dodatkowych zezwoleń na przewozy do/z krajów trzecich. Zgodnie z umową będzie można z nich korzystać dopiero po likwidacji ograniczenia i tylko do 31 stycznia. Tadeusz Jarmuziewicz kategorycznie stwierdził, że nie da się nic więcej zrobić, bo i na ten termin minister finansów zgodził się dopiero po interwencji premiera.
Prezydent IRU Janusz Łacny poinformował, że od 16 września ruszają regularne przewozy drogowe pomiędzy Chinami a Europą, które są szansą dla naszych przewoźników. Mówił też, że chociaż istnieje zapis o zrównoważonym rozwoju transportu na terenie UE, to przewoźnicy drogowi w Europie są dyskryminowani. Tylko oni płacą wysoką akcyzę paliwową (w transporcie lotniczym i kolejowym wynosi ona 0%).
Poruszył również sprawę wysokiej ceny paliwa i prowadzenia przez spółki paliwowe polityki monopolistycznej, które dzięki temu mają bardzo wyjątkowo wysokie zyski. W sytuacji gdy cena baryłki ropy spadła o 30%, cenę paliw obniżono zaledwie o 10%. Jak to wygląda w Polsce, może dowiemy się więcej po skończeniu kontroli, jaką NIK od kilku tygodni prowadzi w PKN Orlen.
Tekst i zdjęcie
Elżbieta Haber