Tego roku jesień w Göteborgu smutniejsza niż zwykle. Najmocniejszą, seryjną ciężarówką w Europie nie jest już Volvo, ale MAN. Przód ukształtowany w literę V, oprawiony w chromowane listwy i lustrzaną czerń pokrywy, która nawet nie próbuje już udawać wlotu powietrza, jest elegancką ozdobą.
Paszcze łykające życiodajny dla chłodnicy tlen zieją w zderzaku. Największe wrażenie robi jednak mały drobiazg: srebrzący się pod szybą emblemat V8, za którym kryje się 680 KM czołowej wersji nowego MAN-a TGX. Ciężarówki, która ma być flagowym modelem w Monachium.
Tętent ósemki
Silnik powstał we współpracy z firmą Liebherr. Będzie produkowany przez obu partnerów, ale część komponentów będą kupować i wytwarzać wspólnie. Używanie nowej „ósemki” w ciężarówce to najlżejszy sposób jej wykorzystania. Będzie pracowała przede wszystkim w ciężkich maszynach budowlanych i kopalnianych. Jej większym bratem jest V12, który jednak nie trafi już do ciężarówek, ale jako źródło napędu na przykład pod pokłady statków lub do lokomotyw.
Silniki V8 powstają na osobnej linii produkcyjnej, a do TGX trafi ich zapewne najwyżej 500 sztuk rocznie. Ogółem będzie ich powstawać 5 tys. V8 poza imponującą mocą daje wysoki moment obrotowy, sięgający 3000 Nm i to w szerokim zakresie obrotów.
Wersja o momencie obniżonym do 2700 Nm trafi do ciężkich ciągników balastowych. Pozwala holować zestawy o dmc do 250 t. Silnik V8 jest bardzo elastyczny, a pierwsza redukcja biegu spowodowana podjazdem jest potrzebna chyba dopiero u progu Alp.
V8 jest o około 500 kg cięższy od sześciocylindrowych D20 i D26, ale nie mieści się pod krótkimi, dziennymi kabinami. Między innymi dlatego stosowany jest do napędu ciągnika siodłowego z luksusową kabiną XXL. Osobna sprawa to prestiż. Taki silnik zasługuje na właściwą oprawę. MAN nie spodziewa się, że TGX z silnikiem V8 będzie miał duże grono nabywców. Liczy, że ściągnie do dilerów tych, którzy zamarzą o ciężarówce marki, która oferuje najmocniejszy silnik po naszej stronie Atlantyku.
Źródło:
www.autotransport.pl