Po kilkumiesięcznej przerwie został reaktywowany internetowy biuletyn
About.com:Logistics/Supply Chain. W pierwszym po przerwie liście jego nowy redaktor Martin Murray zwraca m.in. uwagę na swój artykuł pt. „
Is there an Economic Justification for RFID?” z 24 lipca, jaki zamieścił na swoim blogu [http://logistics.about.com/b/2008/07/24/is-there-an-economic-justification-for-rfid.htm].
W artykule tym skarży się, że jest pod ciągłą presją agitacji na rzecz RFID i wdrażania tej techniki do praktyki. Jednak może się okazać, że wyłącznie względy pozaekonomiczne mogą skłonić przedsiębiorców do jej stosowania.
Przywołał przy tym artykuł pt. „
Cost Justifying an Automatic Identification System” jaki ukazał się 12 lipca na portalu SupplyChainDigest [www.scdigest.com]. Przedmiotem artykułu są badania korzyści z zastosowania automatycznej identyfikacji.
Biorąc to pod uwagę SCDigest wraz z uniwersytetem stanowym Wright, zanalizowano korzyści z zastosowania automatycznej identyfikacji. Źródeł oszczędności powszechnie doszukuje się w czterech aspektach, tzn. zmniejszenie pracochłonności, redukcja magazynu, oszczędności ogólne i inne oszczędności.
Jednak obliczenia ograniczono do sfery przyjmowania ładunków, gdzie sumaryczne oszczędności z zastosowania kodów kreskowych oszacowano na 26 minut roboczej zmiany, co dla 8 czytników daje w skali roku 866 godzin a w przeliczeniu na pieniądze 21666 $.
Przy założeniu, że podstawy obliczania zwrotu z inwestycji powinny być takie same dla kodów kreskowych jak i dla RFID proponuje się przeprowadzić podobne oszacowania po zastąpieniu kodów kreskowych znacznikami RFID.
Jednak ta właśnie kwota skłoniła Martina do tak pesymistycznych uwag ze względu na duże koszty związane z technologią RFID a mniejszy przyrost oszczędności czasowych.
Ponieważ prosił o komentarz, dorzuciłem swoje trzy grosze w liście do autora. Napisałem, że „
Wreszcie prawda wychodzi na wierzch. To była jedynie iluzja, że RFID jest rodzajem ulepszenia kodów kreskowych. Jest to tylko technika transmisji sygnału o obiekcie po jego zidentyfikowaniu. Jednakże jest to jednak technika bardzo słaba i musi być wzmacniana dodatkowym oprzyrządowaniem. Jest ono zarówno złożone jak i kosztowne. Odkrywane jest to w wyniku rzeczywistych eksperymentów bez jakiegokolwiek wsparcia naukowego, ze względu na rozpowszechnioną wiarę, że jest to metoda identyfikacji".
Chociaż Donald Rumsfeld wspomniał pięć lat temu, że wiadomość o tym, że nic się nie wydarzyło jest bardzo ważną wiadomością, to większość naukowców nie zauważyła, że takiej wiadomości nie ma w technice RFID, a jest w technice kodów kreskowych. Wówczas była to „
najbardziej ambarasująca wypowiedź” (przetłumaczona na polski jako głupia) przez co dziś jesteśmy tam gdzie jesteśmy.
Dobrze się stało, że to błędne przekonanie zostanie zniszczone przez ekonomię ale źle, że staje się to bez udziału metodologii myślenia.” Wskazałem przy tym na swój tekst sprzed 3 lat
[p. „Concerning RFID”,
http://www.okule(...)tm#LE_1, 2005.]
Wtedy zdziwiła mnie wiadomość o eksperymencie w fabryce konserw, który przerwano dopiero po 18 miesiącach, gdy empirycznie stwierdzono, że metalowe puszki ekranują znaczniki i nie można ich odpowiednio zidentyfikować. Tak jakby z teorii nie było to wiadome od początku. Dlatego może być słuszna teza o pozaekonomicznych względach.
Chyba podobnie ma się rzecz z wdrożeniami systemów ERP. Na konferencji „ERP Giga Con” – sponsorowanej przez producentów takich systemów informatycznych – jaka odbyła się 24 września dowiedziałem się, że wg Gartner Group 80 % wdrożeń kończy się niepowodzeniem.
Mimo to zachęca się firmy do wdrażania tych systemów wg metodologii, w której najpierw trzeba podać cele, jakie przedsiębiorstwo zamierza osiągnąć. Już 10 lat temu uważałem to za patologię [p. „Systemy zintegrowane” Logistyka 2/1998].
Zamiast jednak zrezygnować z takiej metodologii dziś nie tylko z dumą mówi się o jej 30-to letnim rodowodzie, ale jeszcze rozszerza się ją o domaganie się od przedsiębiorstwa przedstawienia jego strategii. Dopiero na tej podstawie dobiera się system ERP i gwarantuje sukces, a te 80 % to zapewne są inni. Można tylko wierzyć, że oferentowi chodzi o tylko o zadowolenie klientów i nic innego.
Jeśli zaś chodzi o względy pozaekonomiczne, to ktoś musi chcieć aby działo się tak jak się dzieje. I w ten sposób jesteśmy w obszarze zainteresowań logistyki.