Toczące się nadal dyskusje o tym, czym jest logistyka a także, czym jest „łańcuch dostaw”, nie przeszkadzają by towary docierały od dostawców do odbiorców. W codziennej działalności można bowiem nawet nie ocierać się o granice obszaru wyznaczonego aktualnym pojmowaniem tych pojęć. Jest on na tyle rozległy, że nie wpływa na codzienne stosowanie logistyki. Na granicy zaś, jak to na granicy, jedni pilnują, by nikt jej nie przekraczał, inni starają się ją przekraczać, a jeszcze inni próbują przesunąć granicę na nowe obszary.
Choć tych granicznych harcowników nie ma zbyt wielu, to nie negując wagi ich poczynań, dobrze byłoby gdyby nie zakłócały one codziennej troski o dostarczane dobra, zapewniając jednak inspirację do podejmowanych działań.

Dlatego na obszarze logistyki już dość wcześnie postawiono dodatkową linię demarkacyjną. W książce pt. „
Czysta logistyka” z 1917 r.
George Cyrius Thorpe (1875-1936) dokonał podziału całej logistyki – tak jak ją wówczas pojmowano – na „czystą” i „stosowaną”. Wynikało to z jego postulatu, że logistyka jest nauką i dzieli się tak jak każda ze znanych nauk. Jako taka zaś jest trzecim, niepodważalnym czynnikiem prowadzenia wojen, oprócz strategii i taktyki.
Potrzeba takiego ukonstytuowania i usytuowania logistyki, wynikała z tego, że jak zauważył młody porucznik Thorpe, po 70 latach od opublikowania pracy barona
Antoine Henry Jomini (1779-1869), wojskowi komentatorzy oferowali jedynie ciszę na temat logistyki, a wojskowi praktycy niemal nic nie wiedzieli o logistyce.
To zaś co proponował szwajcarski baron, to logistyka jako „praktyczna sztuka poruszania armii”, obejmująca swym zakresem wszystko co jest do tego potrzebne, poza samą bitwą i jej planowaniem. Na ówczesne czasy, czyli rok 1838, była to propozycja rozszerzenia zakresu logistyki, wobec wcześniejszego ujęcia, które zdaniem barona było „bardzo ograniczone”.
Jednak idea, że logistyka „stosowana” ma wynikać z zasad logistyki „czystej” spotkała się z niewielkim oddźwiękiem. Nadal logistykę postrzegano jako przemieszczanie i zaopatrywanie wojsk. Dopiero po śmierci autora i po doświadczeniach II Wojny Światowej, jego idee zaczęły wpływać na postrzeganie logistyki w armii amerykańskiej. W swym nowatorstwie pozostały jednak niezastąpione. Po nieudanej próbie wznowienia książki w 1945 r. była ona ponownie wydawana w 1986, 1997 i 2002 r.
Mimo próby uporządkowania zasad logistyki przez porucznika Thorpe, po kolejnych 70 latach sprawa się odwróciła i w powszechnym niemal przekonaniu ta „czysta” jest uogólnieniem „stosowanej”, czego skutkiem jest postulowanie zauważonego w praktyce „łańcucha dostaw” jako rozszerzenia logistyki. Ta próba byłaby usprawiedliwiona przy założeniu, że rozszerzenie dokonane przed 170 laty nie dotyczyłoby zakresu logistyki cywilnej. Intencje barona były jednak jasne. Logistyka obejmuje wszystko co nie jest bezpośrednim użyciem dostarczanych dóbr. Może to dotyczyć nie tylko dóbr wojskowych ale także cywilnych.
Jednak zajmowanie się logistyką „
czystą” nie cieszy się dużym zainteresowaniem, gdyż nie można powiedzieć czy coś jest „czyste” jeśli nie wiadomo co to jest. Dlatego większość zajmujących się teoretycznymi aspektami logistyki podąża za praktykami podpatrując, co też oni wymyślili. Ten uwiąd i niedorozwój „czystej” logistyki powoduje, że ta „stosowana” musi brnąć na ślepo poprzez kolejne praktyczne pomysły dokonywane przez kolejnych odkrywców.