Nawet przy cmentarzu działają zasady marketingu. Osoby, które często odwiedzają groby swoich bliskich mogą dostać opust, jeśli maja karę stałego klienta.
- Proszę to jest karta stałego klienta, upoważnia do dziesięcioprocentowej zniżki - mówi młoda kobieta sprzedająca kwiaty i znicze przed bocznym wejściem na cmentarz św. Rocha. Podaje zalaminowaną kartę ozdobioną rysunkiem kwiatów i świecy. - Ważna tylko w naszym punkcie. - Są ludzie, którzy bardzo często przychodzą na cmentarz, zwłaszcza starsi. Dlatego kartą zachęcamy ich, by kupowali u nas - tłumaczy Maria Wokuleńska, sprzedawczyni z tego samego stoiska. - Zresztą już po twarzach poznaję, kto ma naszą kartę. Ludziom się to opłaca. Konkurencja z okolicy szybko podchwyciła pomysł ze zniżkami dla stałych klientów. - Karty mamy już prawie dwa lata, ale to nie ja jestem pomysłodawcą. Pierwszy wprowadził je właściciel stoiska obok - przyznaje pan Mikołaj, który wydaje karty z rysunkiem kościoła. - Nie słyszałem jednak o tym, by pomysł przeniósł się pod inne białostockie cmentarze. Klienci są zadowoleni z takiej propozycji sprzedawców. - To oczywiste, że na zniczach się zarabia i nie ma czego się wstydzić. Nawet tutaj sprzedawcy walczą o klienta.. Choć to może wydawać się dziwne, popieram pomysł z kartami stałego klienta - mówi Ewelina Palicka, którą spotkaliśmy na cmentarzu. - Odwiedzam groby nawet trzy razy w tygodniu, więc myślę, że taka karta to bardzo fajna propozycja - ocenia pani Alicja, stała klientka jednej z okolicznych budek.