Czy spedytor to profesja do której trzeba być odpowiednio przygotowanym merytorycznie i ukończyć szkołę, w tym wyższą gwarantującą właściwe kwalifikacje? Czy firmy branży TSL potrzebują tego rodzaju fachowców?
Zastanawiali się nad tym uczestnicy panelu kadry dla spedycji XXI wieku zorganizowanego przez nasz portal spedycje.pl w Szkole Głównej Handlowej.
Przyczynkiem do tej rozmowy i dyskusji, stały się dwie pozycje wydawnicze, które ostatnio ukazały się na rynku, a mianowicie:
Podręcznik spedytora – autorstwa - prof.
Danuty Marciniak-Neider i prof.
Janusza Neidera oraz
Spedycja w praktyce – autorstwa
Piotra M. Sikorskiego i
Tomasza Zembrzyckiego.
Po zaprezentowaniu dwóch książek, różnych, co przyznali sami autorzy, bowiem
to Podręcznik Spedytor - oferta dla „zaawansowanych”, która ma przygotować i pomóc w zdobyciu uprawnień FIATA, a książka S
pedycja w praktyce – to swoiste ABC o profesji i branży spedycje, zebrani w sali SGH, praktycy i teoretycy próbowali znaleźć odpowiedź na te pytania.
Prowadzący to spotkanie Andrzej Rusak, szef firmy Rusak Business Service i wspomagająca go prof. Halina Brdulak, kierownik Katedry Logistyki SGH poddali pod rozwagę obecnym - na ile system kształcenia odpowiada na zapotrzebowanie firm zajmujących się spedycją. Czy tak modny obecnie zawód jakim jest logistyk, może być utożsamiany z prawdziwymi kwalifikacjami, jakie powinien mieć spedytor?
W ponad dwugodzinnej dyskusji padły stwierdzenia, że nasz system kształcenia nie bardzo radzi sobie z przygotowywaniem do pracy w zawodzie spedytora. Nie mówiąc już braku szkół średnich i dobrych programów dla tych szkół.. Zamieszanie potęguje jeszcze brak spójnych rozwiązań prawnych (nie ma takiego zawodu jak spedytor) i brak współpracy między firmami a szkołami wyższymi, które prowadzą kierunki studiów o profilu przygotowującym do tego zawodu. Wszechobecność pojęcia „logistyk” odebrała właściwe rozumienie potrzeby takiej profesji, jak spedytor i całej złożoności potrzebnych kwalifikacji do wykonywania tego zawodu.
O ile wszyscy się zgodzili, że powinny funkcjonować szkoły średnie – zawodowe, przygotowujące techników spedytorów w stopniu odpowiednim do podjęcia pracy w tym zawodzie i po dalszej praktyce w firmie, sami zainteresowani podejmowaliby decyzję, czy potrzebne im są i jakie wyższe studia, o tyle co samego kształtu tych studiów już zgody nie było. Przywoływano tu przykłady szkolnictwa niemieckiego, skandynawskiego gdzie taki system się sprawdza, mało tego firmy same „składają” zapotrzebowanie na określone kwalifikacje, jakich oczekują od absolwentów wyższych uczelni. Z kolei były i takie głosy, że potrzebne jest raczej wykształcenie uniwersyteckie i otwarta głowa, i z takiego absolwenta jest łatwiej „zrobić’ spedytora.
Natomiast wszyscy zgodzili się co tego, że brakuje pewnych standardów, czym właściwie ma się zajmować spedytor i jakie są mu potrzebne kwalifikacje.
Szersza relacja z panelu i wypowiedzi uczestników w jutrzejszym serwisie.
(greg)