Największy polski przewoźnik kolejowy pochwalił się niedawno, że „rozpoczął prace związane z zabudową i wyposażaniem specjalistycznych samochodów służących do napraw wagonów w terenie”. 5 takich aut funkcjonuje już w zakładach taboru w Łodzi, Bydgoszczy, Wrocławiu, Lublinie i Białymstoku – czytamy na stronie internetowej spółki.
Ale ten pierwszy, jako mobilny punkt został uruchomiony w Zakładzie Taboru w Łodzi. Musiało być to ważne wydarzenie w historii firmy, bo „oficjalnego otwarcia punktu dokonał 13 bm. Witold Bawor, było nie było członek zarządu ds. eksploatacyjnych spółki.
A samojezdny warsztat napraw, który zaadaptowano do tej roli to „samochód marki Lublin 3 Mi”.
Na swoim wyposażeniu ma taki specjalistyczny sprzęt, jak: agregat prądotwórczy, spawarka, mobilny zestaw spawalniczy, podnośniki i inne. Ponadto w autach znajdują się niezbędne części zamienne służące do napraw wagonów w terenie (resory, kurki i sprzęgi powietrzne itp.). Docelowo w okresie najbliższych 3 lat aż 29 mobilnych punktów napraw powstanie na terenie całego kraju. Zabudowa i wyposażenie wykonywane będzie w nowo zakupionych samochodach dostosowanych wyłącznie do potrzeb napraw wagonów.
Wdrożenie do eksploatacji specjalistycznych samochodów pozwoli Spółce na ograniczenie kosztów związanych z koniecznością transportu uszkodzonych wagonów do punktów napraw oraz ograniczenie postojów pociągów w przypadkach stwierdzenia usterek w wagonach – tak optymistycznie kończy się komunikat spółki. (ebi./pkpcargo)
A swoją drogą, po nieudanych próbach reaktywacji produkcji samochodów w fabryce w Lublinie (gdzie to LUBO?), może to jakiś sposób na podtrzymanie istnienia tego zakładu.