Burmistrz Londynu Boris Johnson proponuje budowę nowego portu lotniczego na sztucznej wyspie w ujściu Tamizy, na wschód od brytyjskiej stolicy. Pozwoliłoby to uniknąć budowy trzeciego pasa startowego na największym londyńskim lotnisku Heathrow.
Nowe lotnisko posiadałoby cztery pasy startowe a zlokalizowane byłoby na sztucznej wyspie usypanej z materiałów odpadowych w odległości 3 kilometrów od należącej do hrabstwa Kent wyspy Sheppey. W tym miejscu woda ujścia Tamizy osiąga tylko 3-4 metry głębokości.
Lotnisko mogłoby mieć połączenie kolejowe z szybką linią pociągu biegnącą pod kanałem La Manche. Z lądem wyspę łączyłby most kolejowy oraz połączenie promowe.
Budując nowe lotnisko nie trzeba by rozbudowywać Heathrow, którego projekt wzbudza ogromne kontrowersje. Ale za to wyburzyć całą zabytkową wieś, a wzrost hałasu i zanieczyszczeń powietrza zatrułby życie setkom tysięcy rodzin.
Heathrow obsługuje jednak pół miliona lotów rocznie i jest dramatycznie przeciążone, a brytyjski rząd ma pod koniec roku podjąć ostateczną decyzję, czy pozwolić na budowę trzeciego pasa. Burmistrz Londynu Boris Johnson uważa, że lotnisko na sztucznej wyspie położyłoby kres tym kontrowersjom. Jak powiedział, nie można w nieskończoność rozbudowywać Heathrow i utrwalać błędu, jaki kilkadziesiąt lat temu popełnili planiści.
Lotnisko na wyspie w ujściu Tamizy wzbudza jednak wątpliwości ekonomistów, czy Londyn stać na dwa główne lotniska po obu stronach ogromnego miasta. Obrońcy środowiska wskazują natomiast, że ujście Tamizy to rejon odwiedzany co roku przez dziesiątki tysięcy wędrownych ptaków. Jednak londyński ratusz chce wzorować się na doświadczeniach chińskich - w 1998 roku podobne lotnisko na sztucznej wyspie otwarto w Hongkongu.
Oprócz Heathrow, wokół brytyjskiej stolicy znajdują się jeszcze trzy inne lotniska: Gatwick, Stansted i Luton, a w samym mieście czwarte - City Airport.
ms/ źródło: Gazeta.pl/ Polska The Times