| Tomek Lewandowski zamyka pętlę |
|
| sobota, 22. marca 2008 , 07:13 |
|
|

Ludzie, pasje i ich opowieści
Już ponad rok polski żeglarz i podróżnik - Tomasz Lewandowski z Iławy, płynie na swoim jachcie Luka w towarzystwie psa Wacka "dookoła świata pod wiatr". 6 marca 2008 minął dokładnie rok od czasu, gdy rozpoczął swój samotny rejs dookoła świata z Ensenady, bez zawijania do portów, ze wschodu na zachód, przez przylądek Horn i Dobrej Nadziei.
Pierwszy raz napisaliśmy o jego rejsie 13 czerwca ubiegłego roku, zachęceni mailem od nieznanej nam wtedy Beaty, która sie okazała towarzyszką życia Tomka. (patrz Tomek, Luka i Wacek z Iławy na oceany).
Potem, kilkakrotnie relacjonowaliśmy przebieg jego odysei.
Polskie piekiełko
Żal tylko, że bardziej jego rejsem interesowano się w świecie niż w Polsce. A władze jego rodzinnej Iławy nie potrafiły wykorzystać nawet tego, że mają tak znakomitego „ambasadora” nie tylko w światku żeglarskim. Urzędnikowi wystarczyło tylko to, że Tomek Lewandowski nie jest członkiem... przez miłość do bliźniego przemilczmy, jakiego stowarzyszenia i uznali, że to ich nic nie obchodzi.
Ale to ich problem.
Tym razem krótka notka z wpisu z dnia 380 rejsu.
Dla przypomnienia Tomek i niemniej znany pies Wacek, zbliżają się już do końca swojego rejsu.
A w grudniu 2007r. dokonali wyczynu zasługującego na co najmniej nagrodę "Złotego sekstansu" –
Tomek stał się pierwszym Polakiem i szóstym żeglarzem na świecie, który opłynął przylądek Horn „pod włos” czyli ze wschodu na zachód.
Dzień 380
Thu Mar 20 16:41:09 2008 UTC - 21 50.30 N - 122 9.84 W
Od kilku dni Luka kieruje sie sama, autopilot odpoczywa...
Nie muszę sprawdzać czy wiatr wykręca, Luka jak z samosterem skręca razem z wiatrem. Pod wieloma względami to wspaniały jacht, duży, ale nie za duży, może podróżować z dużą załogą, można żeglować solo, bardzo solidnie zbudowany no i mamy tu wszystko, co niezbędne i więcej.
Jutro w nocy przetniemy nasz "stary kilwater", zamkniemy pętle. Jutro wszystkie wydarzenia tego rejsu zamkną sie w kole, nie będzie już można niczego tam dołożyć, ani niczego stamtąd zabrać.
Wujek Janek już nam pogratulował, stwierdził jednak ze główna nagroda za udany rejs należy sie Luce, i kupił jej w nagrodę zegar wskazujący czas przypływu i odpływu morza, żebyśmy nie szorowali nią po kamieniach na płytkich Bahama.
(ebi./zeglarz.net) |