Alfabet PKP Krzysztofa Prendeckiego
A - jak alkohol. Oczywiście w myśl ustawy "przeciw coś tam alkoholowi", jest zabroniony. Ale w Warsach, alkohol leje się strumieniami (głównie piwo, ale połówkę spod lady też można dostać) tylko przelane do kufelka. Bo SOK-i nie mają jeszcze odpowiedniej aparatury, aby stwierdzić, co połykamy w plastikowym kubeczku. Ale uwaga! Jak własny trunek będziecie spożywać w przedziale, nie unikniecie zasłużonej kary!!!
B - jak Brzozów. Jedyne w Polsce, a może i na świecie miasto, które ma dworzec kolejowy, ale jeszcze do tego miasta nie dotarły tory. Wiem, wiem, to dość leciwe zaniedbania, ale PKP ich nie wybuduje nawet w ramach przygotowań do EURO 2012.
C - jak czar i to przemijający. Zaczarowane miejsce. Finalistki konkursu Miss Świata, zderzyły się z brzydotą i zaniedbaniem katowickiego dworca, na którym wysiadły. Jak donosi prasa: "Kolejarze zrobili dużo, aby finalistkami Miss World widok katowickiego dworca nie wstrząsnął. Schody prowadzące z peronu do przejścia podziemnego umyto (a jakże lizolem - przyp. K.P.), a barierkę pomalowano. Niektóre ławki przykryto zielonym suknem. Na sąsiednim torze ustawiono pusty nowoczesny pociąg osobowy. Dzięki niemu dziewczyny nie widziały innych peronów". Później czar prysł i wszystko wróciło do normy, czyli bród, smród i ubóstwo.
D - jak Dominikanie. Mój ulubiony zakon. Co ma wspólnego z PKP? Podczas mszy św. u oo. Dominikanów w Krakowie jeden z celebransów pod koniec mszy przypomniał sobie, że nabożeństwo jest skierowane dla młodych i obiecał opowiedzieć śmieszną opowiastkę, która mu się przytrafiła. Zaczął od słów: "Jechałem kiedyś PKP...", po czym średniowieczny kościół przy ul. Stolarskiej zatrząsł się od śmiechu tysięcznego tłumu tam zgromadzonego. Rozbawiony dodał, że to dopiero początek, a wydarzenie nie miało związku z koleją. Ale młodzi ludzie często podróżujący wiedzieli lepiej, co jest na rzeczy...
Dalszy ciąg alfabetu…