Szybują ponad pułap
Z roku na rok jest coraz gorzej, lecz tym razem czeka nas prawdziwe apogeum. Loty do Polski na święta jeszcze nigdy nie były tak drogie. Redakcja „Gońca” na cztery miesiące przed Bożym Narodzeniem porównała oferty wszystkich przewoźników. Sprawdziliśmy, który najbardziej się ceni.
Do świąt zostały cztery miesiące, a ceny biletów lotniczych do Polski już sięgają zenitu. Boże Narodzenie i sylwester to okres, kiedy pojęcie „tanie latanie” właściwie nie istnieje. Można śmiało powiedzieć, że nawet najtańsi przewoźnicy mocno śrubują ceny przelotów. O promocyjnych biletach za kilka funtów można zapomnieć. Zamiast rozpaczliwie szukać taniego połączenia do domu, warto zastanowić się nad wybraniem lotu tradycyjną, renomowaną linią, a nawet rozważyć lot z przesiadkami. Cena będzie podobna, jeśli nie niższa niż na przykład u Ryanaira, a komfort podróży będzie nieporównywalny. Redakcja „Gońca” przejrzała i porównała oferty wszystkich linii lotniczych latających do Polski.
Jak powstał ranking
Aby obiektywnie porównać ceny biletów, sprawdziliśmy wszystkie oferty w tym samym dniu. Podane przez nas ceny dotyczą rezerwacji przez internet, dokonywanych 19 sierpnia. Założyliśmy, że wylatujemy do Polski dwa dni przed Wigilią (22 grudnia), a wracamy trzy dni po sylwestrowych szaleństwach (w niedzielę, 4 stycznia). W podróż wybieramy się z jedną walizką (w zależności od przewoźnika waga może wynosić od 15 do 22 kilogramów), a cena to wynik podliczenia wszystkich dodatkowych opłat, łącznie z podatkami i prowizją za użycie karty.
1. Ryanair. Oskubać do pensa
Najsłynniejszy niskokosztowy przewoźnik powinien w okresie świąt dostać zakaz posługiwania się nazwą „tania linia”. Najtańszy przelot z irlandzką linią znaleźliśmy na trasie Londyn-Kraków za 276 funtów, a najdroższy, bagatela za 345 funtów (do Wrocławia). Jeszcze w sierpniu Ryanair zapowiadał zawieszenie lotów do Krakowa z powodu zbyt wysokich opłat lotniskowych. Pokusa świątecznych zysków wzięła górę nad honorem – Irlandczycy przywrócili loty w okresie, gdy nikt nie sprzedaje biletów po złotówce.
czytaj też: Nowe_zasady elektronicznej rezerwacji biletów
Trzeba przyznać, że linia wyspecjalizowała się w wyciąganiu pieniędzy od pasażera. Wśród pozostałych przewoźników pobiera najwięcej pieniędzy za bagaż (24 funty za 15 kilogramów!), opłatę kartą kredytową lub debetową (8 funtów od osoby!). Kolejny minus – ostateczną cenę biletu poznamy dopiero, gdy dojdziemy do etapu płacenia za lot. Na porządku dziennym jest przy tym wciskanie podróżnemu dodatkowo płatnego ubezpieczenia, a nawet pierwszeństwa wejścia na pokład. Sprawdzając ceny biletów, zrezygnowaliśmy z tych „luksusów”, uznając je za zbyteczne.