Robert Kubica, jeden z nielicznych Polaków, który startuje w wyścigach formuły 1, dyscyplinie popularnej na całym świecie, no może poza USA, jutro przejdzie prawdziwy chrzest w swojej karierze. Start na torze GP Włoch w Monza, to dla wielu kierowców marzenie, które tylko nielicznym dane było zrealizować. Choć niektórzy, jak Jason Button i David Coulthard uważają, że tor jest przestarzały i niebezpieczny, to dla większości fanów F1 – Monza - jest tym, czym dla kibica tenisa Wimledon, czy dla kolarza start w Tour de France.
Kubica w dzisiejszej sesji kwalifikacyjnej wypadł zupełnie nieźle. Zajmując siódme miejsce, wystartuje jutro z czwartego rzędu. Przed nimi tylko same sławy. Z pole position ruszy Kimi Raikkonen (na zdjęciu), obok niego popularny „Schumi”, siedmiokrotny mistrz świata i żywa legenda tego sportu. Znakomicie pojechał jego kolega z zespołu Nick Heidfeld, który wystartuje z trzeciej pozycji. I potem Massa, Alonso i Button. Trzeba przyznać, że towarzystwo wyjątkowo doborowe. Jutro potrzeba Robertowi Kubicy trochę szczęścia...i właściwej taktyki jego zespołu, czyli kiedy pit stopy i ile oraz jakie opony. Zobaczymy, oby nie było gorzej niż dzisiaj.
Autodromo Nazionale di Monza to tor wyścigowy znajdujący się na północ od Mediolanu. Jest to jeden z najbardziej historycznych torów na świecie. Tor znany jest najbardziej z rozgrywanych tam wyścigów F1. Wyróznia się wielkimi prędkościami osiąganymi przez bolidy F1 (do 370 km/h) i to na nim kierowcy jadą na pełnym gazie procentowo najdłużej – 70%. Wynika to z długich prostych i „szybkich” zakrętów.
Grand Prix Włoch jest jednym z najdłużej organizowanych wyścigów w historii. Wprawdzie pierwszy wyścig GP odbył się we Włoszech 4 stycznia 1921 r. w miejscowości Brescia, ale kojarzony jest od wielu lat z torem w Monza. Od 1950 roku, czyli od inauguracji wyścigów F1 tylko Grand Prix Włoch i GP Wiekiej Brytanii są nieprzerwanie w kalendarzu Mistrzostw Świata Formuły 1. (ebi)