Wprawdzie premier Tusk obiecał, że wielusettysięczna, jeśli nie milionowa emigracja za chlebem na Wyspy będzie tylko tymczasowa, na razie nic nie zapowiada, nie tyle zatrzymania tej fali wyjazdów, ale nawet jej zmniejszenia. Aby oszczędzić wielu rozczarowań warto przeczytać ten tekst.
O tym jak sami Polacy oszukują swoich rodaków, wykorzystując ich determinację i nieznajomość realiów życia i pracy w Anglii. (
Pełny tekst do przeczytania w dziale praca), poniżej skrót.
Oferują pracę dobrze płatną. Nie wymagają wysokich kwalifikacji i znajomości języka angielskiego. Deklarują pełną pomoc przy załatwieniu formalności. Ostatecznie biorą kilkaset funtów i znikają. Tak działają zorganizowane grupy polskich oszustów w Anglii. Wykorzystują niską świadomość prawną swoich ofiar oraz ich zagubienie w obcym kraju.
Jak się ich ustrzec?
Wszystko rozpoczyna się od ogłoszenia prasowego w którymś z ogólnopolskich dzienników. Chętnym oferowana jest praca w Anglii. Wymagania wobec kandydatów nie są wygórowane. Chodzi tu o wykonywanie nieskomplikowanych prac fizycznych w rolnictwie, w hipermarkecie, czy przy przepakowywaniu towarów. Nie jest również wymagana znajomość języka angielskiego, a przy tym wszystkim można zarobić dobre pieniądze. (...)
Wszyscy zainteresowani nową pracą, wszyscy podekscytowani możliwością zarobienia dużych pieniędzy. Także w to umówione miejsce podjeżdżają oszuści, którzy dalej kontynuują swoją grę. Są Polakami, którzy przyjechali tu znacznie wcześniej i którym się powiodło. Przedstawiają się jako ci, którzy szybko załatwią wszelkie formalności związane z pobytem, z zatrudnieniem i mieszkaniem. Od przybyłych proszą o kserokopie paszportów (do celów rejestracyjnych) oraz o przekazanie im od 200 do 300 funtów brytyjskich, potrzebnych na uregulowanie opłat za ubezpieczenie, opłat związanych z rejestracją w Home Office i kosztów wynajęcia mieszkania.
W Anglii za pierwszy tydzień mieszkania trzeba zapłacić kaucję z góry o czym wiedzą wszyscy, więc powinni o tym wiedzieć także przybysze z Polski. (...)
I
le osób padło ofiarą działających w ten sposób oszustów? Ile osób zdecydowało się zgłosić ten fakt angielskiej Policji? Liczba ta sięga z pewnością więcej niż 1000. Tylko w jednej podlondyńskiej miejscowości Slough od 1 lipca 2006 roku do listopada 2007 r. (ok. 40 tys. mieszkańców) wpłynęło 199 zgłoszeń takiego oszustwa. Liczba ofiar, które zdecydowały się mówić o tym w tym miasteczku wynosi 256. (...)
W ostatnim czasie policjanci brytyjscy zatrzymali dwie osoby zamieszane w ten proceder, jednak jego skala jest znacznie szersza. Dlatego też do działań włączyli się policjanci z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, którzy zbierają wszelkie informacje na ten temat i przekazują je swoim brytyjskim kolegom. (ebi./źródło: policja)
Cały artykuł